
Kurczę, dobry album to jest. Coraz bardziej mi się podoba, przesłuchałem go już trzeci raz i jest super. Takie granie trochę pod Toola, trochę podobne do Porcupine Tree (nic dziwnego, że PT wzięli ich na trasę), momentami zalatuje King Crimson (ale rzadko), ogólnie biorąc dość oryginalne. Długie utwory, skomplikowane, czasami bardzo ostre, choć mało metalowe. Nic dziwnego, że dla wielu osób jest to album roku 2005.
Ta notka została wysłana 18 stycznia 2006 o 09:22:16.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
18 stycznia 2006 o 11:06:18
Płyta genialna, aczkolwiek troszke słabsza od Efflorence (moim zdaniem). "Music for the Nurse" to dla mnie chyba najjaśniejszy punkcik płyty
pozdrawiam
19 stycznia 2006 o 19:07:19
Strasznie mnie kręci ta płyta - słucham jej prawie na okrągło. Przypomina też momentami Radiohead i Soundgarden. To chyba także dla mnie najlepszy album 2005 roku.
Muszę sięgnąć po ich debiut, skoro większość twierdzi, że jest lepszy.