
Po tym jak uznałem, że płyta
Everyone into Position jest najlepszą płytą 2005 roku, oczywistym stało się, że prędzej, czy później muszę sięgnąć po debiutancki album Oceansize. Spodziewałem się podobnego łomotu - i nie zawiodłem się. Płyta jest bardzo dobra, choć zdecydowanie słabsza w środku (trzy utwory:
You Wish, Remember Where You Are oraz
Amputee są trochę słabe, mało co po nich zostaje w głowie). Natomiast początek i końcówka to doskonałe fragmenty. Bardzo dobry pomysł to spokojne utwory instrumentalne, przywodzące mi na myśl głównie płytę
The Fragile zespołu Nine Inch Nails (podobny klimat, zwłaszcza w
Unravel). Długie utwory są znakomite (zwłaszcza absolutnie genialny
Massive Bereavement), nie nudzą się, są pełne pomysłów i energii. Naprawdę, bardzo, bardzo polecam!!
Ta notka została wysłana 18 lutego 2006 o 09:27:27.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
18 lutego 2006 o 11:08:44
nic dodac, nic ująć! Bardzo dobra (a wrecz wybitna) płyta
Pozdrawiam