Prince - 3121

Najnowszy album Prince'a jest niezły (dopiero dwa razy przesłuchałem). Zaczyna się od utworu tytułowego - bardzo dobry, chociaż z początku wydaje się bardzo dziwny - monotonny rytm, przekształcony wokal, prawie zero basu i melodii. Ale gitarka świetna i po chwili zaczyna człowieka wciągać. Następnie Lolita, z fajnym klawiszem. Potem singlowy Te Amo Corazon - balladka, którą pewnie już wszyscy znają. Fajna solówka. Kolejny utwór to drugi singiel - Black Sweat. Nudny p-funkowy kawałek (mógłby Prince przestać robić takie kupy). Potem Inscence and Candles - taki sobie, spokojniejszy utwór. Długi kawałek Love kończy się świetną częścią instrumentalną. Balladka Satisfied - typowa pościelówa z fajnymi dęciakami. Kolejny jest rockowy kawałek Fury - przeciętny, po nim ciekawy melodycznie The Word (fajny wokal). Następnie duet z panną Tamar - Beautiful, Loved & Blessed - spokojny, również z niezłą, rozbudowaną końcówką. Na koniec Prince zostawił dwa doskonałe kawałki - ballada The Dance - absolutna rewelacja, doskonała melodyka, smyczki i krzyczący Prince pod koniec. Get on the Boat to świetny, długi (ponad 6 minut) funkowy kawałek, z dęciakami - po prostu Prince w dawnym stylu. Ogólnie rzecz biorąc - miodzio!!

Komentarze do notki Prince - 3121

Dodaj komentarz: