
Ta płyta to typowe granie Vangelisowe, ale jak kogoś razi patetyczny ton klawiszy i chóru, to raczej go odrzuci. Osobiście podobają mi się dwa kawałki:
Echoes ze świetnie przerobionym tematem głównym przewijającym się przez całą płytę (w utworze
Voices śpiewanym przez chór, w
Echoes granym przez fortepian i później jeszcze powtórzonym w
P.S.) oraz fajnymi pseudo-smyczkami; drugi to genialnie zaśpiewany przez Stinę Nordenstam
Ask the Mountains - cudownie bajkowy utwór. A reszta też jest przyjemna, ale trzeba to lubić.
Ta notka została wysłana 27 marca 2006 o 10:43:04.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
27 marca 2006 o 14:49:38
Vangelis to jeden z moich ulubionych artystów, a Voices to majstersztyk.
BTW. Podobno facet nie umie nut czytać
27 marca 2006 o 15:03:09
Jeszcze ktoś w to uwierzy i pójdzie dalej rozgłaszać, więc zawczasu się uśmiechnę..
27 marca 2006 o 16:57:20
Tu się przy tym miałem uśmiechnąć, ale to cytat z Wikipedii, o ile pamiętam

----
Może już się nauczył
----
znalazłem: "w ciągu swojej kariery nie zdobył formalnej wiedzy na temat notacji muzycznej". from wikipedia.
ha!