
A to już całkiem coś innego. Death from Above 1979 to duet Kanadyjczyków: jeden gra na basie i trochę na klawiszach, a drugi gra na perkusji i śpiewa. Minimalizm pełną gębą. Ale słucha się tego doskonale. Mamy tutaj trochę punku, trochę rocka, trochę elektroniki. Całość całkiem melodyjna, riffy ciekawe (przesterowany bas rządzi!!), płyta nie za długa (35 minut), wchodzi gładko (jak ktoś lubi ostrzejsze rzeczy). Zdecydowanie fajna rzecz.
Ta notka została wysłana 07 czerwca 2006 o 09:46:04.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.