
Panie i Panowie, oto najlepsza płyta 2005 roku wg Becka. To takie spokojne, czasami lekko jazzujące, czasami bardziej elektroniczne granie. A ja akurat średnio lubię takie rzeczy. Parę lat temu kumpel katował mnie rzeczami tego typu - ~scape Records, Morr Music itp. A mnie się chce przy tym ziewać i zaraz mnie cholera bierze. Akurat ten album nie jest taki zły, momentami nawet dobry, ale jakoś nie wchodzi mi za bardzo. Do rzadkiego, relaksującego słuchania (najlepiej jako tło).
Ta notka została wysłana 09 czerwca 2006 o 08:01:59.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.