Goldfrapp - Black Cherry
09 czerwca 2006, 11:37:18
Całkiem przyjemny popik. Alison Goldfrapp ma bardzo fajny głos, momentami przypominający Kate Bush, ale nie eksponuje go za bardzo (tylko w ostatnim utworze pokazuje "pazura"). Utwory są fajne, niekiedy nawet bardzo (Strict Machine, Slippage), reszta też wchodzi miło, ale nie jest to jakaś straszna rewelacja. Głównie elektronika, raczej spokojna i fajna. Dla kobiet (i nie tylko) w sam raz.
Apparat - Duplex
09 czerwca 2006, 11:34:00
Połamane rytmy, melancholijne dźwięki, czasami nawet śpiew - oto Apparat na tej płycie. Niestety - nie wchodzi mi to. Niby pierwszy kawałek niezły, ale potem robi się trochę smętnie i nudnawo. Ma parę ciekawych elementów, jak zapętlone różne dziwaczne dźwięki, często operujące na wysokich tonach, ale całość jest nieciekawa. Nie polecam.
Boards of Canada - The Campfire Headphase
09 czerwca 2006, 08:01:59
Panie i Panowie, oto najlepsza płyta 2005 roku wg Becka. To takie spokojne, czasami lekko jazzujące, czasami bardziej elektroniczne granie. A ja akurat średnio lubię takie rzeczy. Parę lat temu kumpel katował mnie rzeczami tego typu - ~scape Records, Morr Music itp. A mnie się chce przy tym ziewać i zaraz mnie cholera bierze. Akurat ten album nie jest taki zły, momentami nawet dobry, ale jakoś nie wchodzi mi za bardzo. Do rzadkiego, relaksującego słuchania (najlepiej jako tło).
Metope - Kobol
09 czerwca 2006, 07:57:50
Oj, dałem sobie wczoraj wycisk. Samych okropnych rzeczy słuchałem. Metope niby jest ciekawe - rytmy głównie 4/4, różne przeszkadzajki, mało melodii, dużo zgrzytów... Ale do takiego Alter Ego czy Robaga Wruhme to mu baaaardzo daleko. W sumie kupa grania, a mało co z tego wynika. W dodatku kawałki są czasami dość podobne do siebie - Superimbat i Nashville nagrane wg bardzo podobnego patentu. Wyróżnić mogę tylko M1D1 - długi, fajnie rozwijający się i Rebird, ze świetnymi brzmieniami na początku utworu. I tyle.

