
The Police był fajnym zespołem i nagrywał fajne piosenki. Oprócz oczywiście tej jednej, która znajduje się na tej płycie - zagranej przez stacje radiowe na śmierć - czyli
Every Breath You Take. Jak tylko to słyszę w różnych dziwnych wykonaniach, to mi się chce zwracać... Ale płyta jest przyzwoita. Podzielona na dwie części - pierwsza strona płyty jest dynamiczna, a druga spokojna. Na pierwszej są doskonałe dwie części
Synchronicity, świetny, elektroniczny
Walking in Your Footsteps czy spokojny, ale fajny
O My God. Zgrzytami są jedynie wykrzyczany
Mother (o dziwo, zdrowo przypominający utwory King Crimson) oraz krótki, nijaki
Miss Gradenko. Na drugiej stronie mamy za to sympatyczną balladkę
Wrapped Around Your Finger, lekko jazzową
Tea in the Sahara oraz doskonałą, minimalistyczną piosenkę
Murder by Numbers.
King of Pain jest raczej smętny. Ogólnie - niezła płytka.
Ta notka została wysłana 15 lipca 2006 o 13:55:08.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
15 lipca 2006 o 20:28:06
KOP jest bardzo fajny i klimatyczny IMHO. Samo The Police należądo mojego grona ulubionych zespołów a ich albumy pomimo że jako całość nie sąszalenie złożone to jednak maja jakiś urok i przyciągają moje ucho
Bardz olubie ich słuchać, ale EBYT faktycznie zostało "Zagrane" przez stacje radiowe na śmierć. I nadal się na tą śmierć ten utwór zagrywa;(
17 lipca 2006 o 18:24:09
Wole Reggate i ogólnie trzy pierwsze albumy, ale ta plyta jest i tak znakomita - w przeciwienstwie do przekombinowanej GITM. Sting do czasu kiedy mial wsparcie w postaci kumpli z zespołu nagrywal swietne piosenki. Bo to dobry kompoztor ale tylko kiedy ktos kieruje jego talentem (cos jak Brian Eno dla U2). Jesli natomiast Sting zaczyna cos sam (albo z tymi palantami co teraz) to jego znakomite melodie gina pod natłokiem zupelnie nie potrzebnych dzwieków, a utwory traca pierwotny charakter i to co w nich najlepsze.
17 lipca 2006 o 20:42:31
TroP -> Faktycznie pierwsze płyty są najlepsze, zwłaszcza rewelacyjna Outlandos d'Amour. Właśnie jestem w trakcie przesłuchiwania boksu "Message in the Box" i ta mi jakoś najbardziej podeszła. Później jest jakoś tak z górki -> utwory stają się coraz lżejsze, bogatsze w aranże, bogatsze o inne instrumenty (dęciaki na "Ghost in the Machine"
, a zatraca się jakoś ta ich pierwotna siła i energia. Widać Sting coraz bardziej się panoszył 
18 lipca 2006 o 11:13:43
Ja uważam iż policyjne płytki wszystkie dają rade, ale tak ja kpowiedział TroP, Sting na solo kombinuje a obecne pozycje to nie jest to co kiedyś.

I nie zgodze się iż zatraciły siłe. Siłe zatraciły solowe kompozycje Stinga(aczkolwiek pozostał im urok). Co nie znaczy że Stinga nie lubie słuchać
18 lipca 2006 o 12:37:13
coz... synchro juz podchodzilo w zasadzie pod solowy projekt Stinga... strasznie sie rzadzil na tej plycie, mam proby ze studia przed nagraniem tego albumu i musze powiedziec, ze jego ignorancja siegala wtegy zenitu...
no, ale generalnie rzecz biorac solo tez nie byl zly do plytki mercury falling... od niej wszystko zaczelo leciec na leb i szyje...
no a projekty the police miodzio, ostatnio wpadl mi w raczki bootleg z 77go roku jeszcze z pierwszym gitarzysta (Henri Padovani) z jakiegos PUNKOWEGO festiwalu :D miodzio