Future Sound of London - Papua New Guinea Translations

Po czteroletniej nieobecności, nagle, w 2001 roku, ukazała się nowa płyta FSOL. A właściwie to nie do końca: ni to płyta, ni to singiel... A poza tym brzmienie FSOLa całkowicie niepodobne do poprzednich dokonań. W każdym razie wyszło im coś niesamowicie oryginalnego i frapującego. Brzmienie jest nowoczesne, kompozycje długie (momentami za długie - Papsico), nie połączone ze sobą. Oczywiście, zgodnie z ideą płyty, każdy utwór nawiązuje do słynnego hitu Papua New Guinea (z samplem z Dead Can Dance - nie wiem czemu wielu ludzi upiera się, że sampel jest wzięty z utwory The Host of Seraphim, skoro jest to ewidentnie fragment utworu Dawn of the Iconoclast...). Całość jest znakomita, pełna gitar (a nawet jakby solówek), fletów, przyjemnych klawiszy, łagodnych sampli, momentami dynamiczna, momentami spokojniejsza. Miód dla uszu.

Komentarze do notki Future Sound of London - Papua New Guinea Translations

  1. froger3 powiedział(a):

    a mówiłam że płytka warta przesłuchania :)

  2. Błażej Stokwisz powiedział(a):

    A i ja się zgadzam, że cud-płyta. :-)

  3. CoSTa powiedział(a):

    płyta cud miód, to fakt... FSOLe to jedna zniewielu kapel, o ktorej dyskografię walczyłem, że hey :). Jednak osioł rządzi i po tygodniach ssania, mam w doskonałej jakości przynajmniej większość ich dokonań. Rewelacja...

  4. marcolphus powiedział(a):

    CoSTa -> osioł sux. Z Soulseeka wszystkie płyty i single FSOLa ściągnąłbyś w jeden dzień... Do elektroniki jest najlepszy.

  5. froger3 powiedział(a):

    osioł rula. Szybko i bezbolesnie ciągnie.

    Ale zakupów w muzycznym i tak nie zastapi..

  6. CoSTa powiedział(a):

    froger3: co prawda, to prawda. skąd na to wszystko siano brać... eeech :/

    marcolphus: nie musisz mi mówić, w miarę spory zestawik płytek (19 cedeków w losslesie) ssało mnie z dwa tygodnie :/. się wkurzyłem, w mp3 przewaliłem i na torrencie zawisło. się rozeszło błyskawicznie :)

  7. froger3 powiedział(a):

    CoSTa: z pracy:) ja zarabiam malutko ale musze kupić 1 płyte na 2-3 miesiące co by mieć spokojne sumienie. Inna sprawa: jak dobrze mieć ojca podzielającego moje zainteresowania :D

Dodaj komentarz: