The Police - Outlandos d'Amour
Pierwsza płyta The Police. Podoba mi się najbardziej - jest taka jakaś surowa, prosta, a zarazem urozmaicona. Dużo tu elementów reggae (Roxanne, Masako Tanga, Hole in My Life), fajnych melodii (Can't Stand Losing You, Be My Girl-Sally, Next to You), sporo solówek gitarowych, sekcja gra bardzo ciekawie... Jedynie kawałek Born in the 50's nie pasuje do całości - słaby kawałek. Całość bardzo udana. No i jeszcze jedna refleksja przychodzi mi na myśl - Waglewski i Janerka na swoich pierwszych płytach mocno inspirowali się The Police...

27 lipca 2006 o 14:34:58
Wczesne Police w tamtych czasach szerszej publicznosci w Polsce niemal wcale nie bylo znane. Wlasciwie polskie zainteresowanie Police'ami wybuchlo juz po rozpadzie grupy. Krytycy cos tam slyszeli, wiec zarzuty kopiowania Police padaly raz po raz pod adresem roznych grup. Pewnie mozna cos takiego uslyszec we wczesnym Klausie Mittfochu czy u Wagla, ale zdecydowanie brzmienie Police przyswoilo sobie najlepiej Lady Pank. Warto o tym pamietac
27 lipca 2006 o 17:47:36
The Joshua Tree i tak jest lepsze
29 lipca 2006 o 19:16:58
Uch.. sekcja Policjantów jest wzrocowa. Na każdej ich płycie. Jedna z najbardziej niezwykłych partii basu (w wykonaniu przecież Stinga!) w historii rocka znajduje się w utworze Walking On The Moon ... ale to już inna płyta