The Police - Outlandos d'Amour

Pierwsza płyta The Police. Podoba mi się najbardziej - jest taka jakaś surowa, prosta, a zarazem urozmaicona. Dużo tu elementów reggae (Roxanne, Masako Tanga, Hole in My Life), fajnych melodii (Can't Stand Losing You, Be My Girl-Sally, Next to You), sporo solówek gitarowych, sekcja gra bardzo ciekawie... Jedynie kawałek Born in the 50's nie pasuje do całości - słaby kawałek. Całość bardzo udana.

No i jeszcze jedna refleksja przychodzi mi na myśl - Waglewski i Janerka na swoich pierwszych płytach mocno inspirowali się The Police...

Komentarze do notki The Police - Outlandos d'Amour

  1. manitoba_moose powiedział(a):

    Wczesne Police w tamtych czasach szerszej publicznosci w Polsce niemal wcale nie bylo znane. Wlasciwie polskie zainteresowanie Police'ami wybuchlo juz po rozpadzie grupy. Krytycy cos tam slyszeli, wiec zarzuty kopiowania Police padaly raz po raz pod adresem roznych grup. Pewnie mozna cos takiego uslyszec we wczesnym Klausie Mittfochu czy u Wagla, ale zdecydowanie brzmienie Police przyswoilo sobie najlepiej Lady Pank. Warto o tym pamietac :-)

  2. Greg powiedział(a):

    The Joshua Tree i tak jest lepsze :P

  3. krzychu powiedział(a):

    Uch.. sekcja Policjantów jest wzrocowa. Na każdej ich płycie. Jedna z najbardziej niezwykłych partii basu (w wykonaniu przecież Stinga!) w historii rocka znajduje się w utworze Walking On The Moon ... ale to już inna płyta :)

Dodaj komentarz: