Porcupine Tree - Signify (deluxe 2cd remastered digipak)
Przepiękne wydanie płyty - podwójny digipak, śliczny design, doskonale wygląda na półce. A że wszystkie remastery PT są wydane w ten sam sposób, to na myśl, jak pięknie wyglądałaby półka zawierająca po kolei Voyage 34, Up the Downstair, The Sky Moves Sideways, Signify, Coma Divine i Stars Die - The Delirium Years 1991-1997 cieknie mi ślinka... Płyta Signify to moim zdaniem najlepsze dokonanie PT. W stosunku do poprzednich płyt utwory stały się krótsze, bardziej zwarte, momentami bardziej piosenkowe. Ale i tak tworzą doskonałą całość. Mamy tutaj trochę czadu (Signify, Sever, Idiot Prayer), piękne ballady (Every Home is Wired, Dark Matter), niesamowity, dwuczęściowy kawałek Waiting (jedyny singiel z płyty), utwory, które powstały w wyniku improwizacji (Idiot Prayer, Intermediate Jesus), sporo ambientu ("Light Mass Prayers", Pagan, Bornlivedie) oraz jeden zgrzyt - beznadziejną, nudną, podniosłą balladkę The Sleep of No Dreaming. Całość jest mroczna, piękna i doskonała. Ale najlepsze jest dalej...
Remaster Signify zawiera drugą płytę - Insignificance - zbiór różnych utworów: odrzutów i wersji demo. I jest znakomita, nawet lepsza od Signify!! W każdym razie mnie bardziej się podoba. Są tu cudowne ballady (Wake as Gun, Nine Cats (acoustic version)), ciekawe improwizacje (Hallogallo, Dark Origins, Neural Rust), całkiem inne wersje Signify i Waiting, dość podobna do wersji płytowej Sever Tomorrow i jedyny "wesoły" kawałek Smiling Not Smiling - osobiście trochę przywodzący mi na myśl dokonania Jethro Tull. Tej płyty słucham częściej niż podstawowej...
