Cream - Fresh Cream
Wiem, teraz wielu osobom podpadnę, ale nic nie poradzę - okropnie beznadziejna płyta. Ledwo ją zmogłem. Najwyraźniej nie podchodzi mi takie granie - dużo bluesa, śpiewanie charakterystyczne dla tamtych lat (czyli 60-tych), no i Clapton, którego nie znoszę. Creamu wczesniej nie słyszałem, ale już więcej słuchać nie chcę. Aha, a Jack Bruce śpiewa bardzo kiepsko.

11 sierpnia 2006 o 16:25:51
Co prawda i sam Clapton dystansuje się od osiągnięć Cream'u, ale niech tam. Mnie się podoba
Nie są to może płyty i kawałki które zmieniły pojmowanie muzyki, ale to kawał solidnego grania. Oczywiście, jeżeli ktoś mocno siedzi w klimatach muzycznych przełomu lat 60/70.

A Fresh Cream akurat niedawno zamówiłem. Będę miał do kompletu z Disraeli Gears