
Moje kolejne podejście do wytwórni Kompakt Records z Berlina. Kolejne nieudane. Całość jest bardzo nudna, momentami wyjątkowo irytująca, brzmieniowo strasznie wszystko do siebie podobne - nawet nie widać zbyt dużych różnic. Pewnie taka jest idea wytwórni, ale do mnie to nie przemawia. Aż dziwne, że Michael Mayer to jakiś taki, bardzo dobry, wyjątek. Daruję sobie jednak chyba dalsze zgłębianie składanek z Kompakta.
Ta notka została wysłana 12 września 2006 o 13:12:08.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.