
Transit Kings to projekt 4 muzyków: Aleksa Patersona (z The Orb), Doma Bekena, Guya Pratta (naczelnego basisty Pink Floyd i Davida Gilmoura, prywatnie męża córki Ricka Wrighta; muszę kiedyś napisać o nim coś więcej) oraz Jimiego Cauty (niegdyś The KLF). Jak to zwykle bywa z projektami pobocznymi Patersona nie spodziewałem się niczego specjalnego, a tu zaskoczenie. Naprawdę bardzo fajna płyta!! Co prawda brzmi jak połączenie Pink Floyd z okresu
A Momentary Lapse of Reason z Tangerine Dream i wczesnym Orbem (czasami brzmi to lekko staroświecko), ale ogólnie jest bardzo dobrze. Po pierwsze - kompozycje są tak INACZEJ skonstruowane, że w sumie... nigdy czegoś takiego nie słyszałem. Jest elektronicznie, raczej dynamicznie, czasem perkusja mocno szaleje, jest mnóstwo fajnych sampli, czasami ciekawe damskie wokale (
Free Free, Baby Don't, Boom (bombay) czy
Concourse), czasami fantastyczne brzmienia (
Japanese Cars), a czasami po prostu pięknie (cudowna ballada
The Last Lighthouse Keeper z pięknymi klawiszami i partią gitary akustycznej). O dziwo, całość jest bardzo przystępna - momentami bliżej jej do new age'u niż do typowych produkcji elektronicznych. Bardzo dobry album.
Ta notka została wysłana 18 września 2006 o 09:57:21.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.