
Wydaje mi się, że to lepsza płyta niż
Guero - tamta była jakaś taka... "przenoszona" (między poprzednią,
Sea Change a
Guero minęły 3 lata). A ta jest lekka, przyjemna, fajna. Żadna rewelacja, ale przynajmniej fajne melodie są. Nie ma tu za dużo elektroniki, ani za dużo akustyki - wszystkiego jest w sam. Jest parę utworów bardzo dobrych (
Motorcade, Cellphone's Dead, Dark Star, Elevator Music), parę sympatycznych (
Think I'm in Love, Nausea, Movie Theme, We Dance Alone) i zaledwie dwa zgrzyty (okropny
Strange Apparition oraz nudny
The Horrible Fanfare/Landslide/Exosceleton - ale ten ostatni to w sumie bonusowy wygłup na końcu płyty, więc można olać). A reszta przyjemna.
Ta notka została wysłana 06 października 2006 o 09:25:18.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
24 kwietnia 2007 o 04:52:54
genial !