
No i trzeci bohater - "papużka falista". Debiutancki album grupy - fatalnie wyprodukowany. Są na nim conajmniej 2 świetne kawałki - pierwszy i ostatni.
Guts to powolny, operujący niskimi rejestrami kawałek - bardzo bujający riff.
Homicidal Suicidal od razu przynosi na myśl Black Sabbath - świetny riff, zmiana nastroju w środku i ciężka końcówka - doskonałe granie. Z resztą bywa różnie - balladki są fajne i naprawdę krótkie, wyróżnić też trzeba
Nude Disintegrating Parachutist Woman - długi, mocarny kawałek z niezłym riffem (no i to pierwszy dziwaczny tytuł na płytach Budgie - to co lubię). Ale są też momenty słabe - przede wszystkim
All Night Petrol - nudny przeraźliwie.
Rape of the Locks i
The Author są bardzo przeciętne, ale da się je znieść. Ogólnie niezły album, gdyby tylko lepiej brzmiał... Chociaż ma to też swój urok.
Ta notka została wysłana 10 października 2006 o 20:41:04.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.