Tangerine Dream - Rubycon
Całkiem niezły kawałek mrocznego ambientu. A właściwie teraz nazywamy to ambient, a wtedy (w 1975 roku) pewnie nazywano to inaczej... W każdym razie słucha się przyjemnie - dwie części jednego utworu. O dziwo, pierwsza część jest dużo ciekawsza od drugiej - jakoś fajniejsza konstrukcja, ładniejsze dźwięki i w ogóle. Słucha się przyjemnie, o ile ktoś lubi kosmiczne dźwięki... A ja lubię.
