
Jak na płytę z roku 1969 to brzmi to naprawdę dobrze. I to nie tylko jeżeli chodzi o produkcję - bo tu jest już średnio - ale przede wszystkim kompozycje. Są naprawdę ciekawe, momentami nawet melodyjne (ups, co za dziwne określenie), a zajmujący całą drugą stronę winylu
Yoo Doo Right to prawdziwie wciągający odjazd - perkusista daje czadu niesamowicie - gitarzysta zresztą też. Naprawdę dobry debiut. No i ta genialna okładka - mechy rządzą!!
Ta notka została wysłana 24 października 2006 o 11:30:09.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
24 października 2006 o 13:21:20
ciekawa płyta, bo jeszcze wtedy mieli gitarzystę, a nie było z nimi krzykacza Damo Suzuki - brzmi to jakby początki stonera;
a co do okładki, to nie jest robot, a Galactus z komiksów marvela;
24 października 2006 o 13:22:47
Później przecież nadal mieli gitarzystę i to grającego coraz ciekawiej.
Co do okładki - to nie wiedziałem.
24 października 2006 o 15:01:59
racja, popieprzyło mi się z pierwszym ich wokalistą, ale jednak, tego przesteru na następnych albumach już nie było