Znudził mi się poprzedni szablon

29 listopada 2006, 13:21:41
I dlatego mam nowy - lekko zmodyfikowana wersja jednego z defaultowych szablonów Joggerowych. Jakoś nie mam w ogóle konceptu jak ma wyglądać mój własny szablon. Może kiedyś w końcu na niego wpadnę...

Przy okazji eksperymentalnie powiększyłem zdjęcia płyt ze 100 na 150 pikseli - przy większej czcionce wygląda to nieźle. Zobaczę, czy się sprawdzi.

VAST - Visual Audio Sensory Theater

27 listopada 2006, 09:06:48
Bardzo niedoceniona płyta. A zarazem płyta z gatunku: zaczyna się rewelacyjnie, kończy świetnie, a w środku jest strasznie nudno. VAST można postrzegać momentami jak Nine Inch Nails dla ubogich (Here, Dirty Hole, Three Doors, You), ale za dużo jest tu natchniony, posępnych ballad (The Niles Edge, Flames, I'm Dying). Najlepsze fragmenty to: Here - świetny motyw orkiestry na początku, riff gitarowy po prostu wwiercający się w głowę i genialny wokal; Dirty Hole - powolny, naznaczony melodiami etnicznymi, wciągający jak odkurzacz; Pretty When You Cry - świetny motyw syntezatorowy, chórki damskie, i genialna linia basu; Somewhere Else to Be - fajny, dynamiczny, etniczny, przechodzący w absolutnie fantastyczny instrumentalny utwór bez tytułu, z chórami gregoriańskimi i powtarzaną partią gitary akustycznej; You - elektroniczna, ładna ballada; Touched - dynamiczny, fajny kawałek. A reszta jest taka sobie - niestety, bo mógł to być doskonały album.

Przeczytane - Mariusz Szczygieł: Gottland

27 listopada 2006, 08:58:35
Świetna książką, choć momentami przerażająca. Ciekawy obraz Czech XX i XXI wieku. Oczywiście całkowicie stronniczy - wybrane zostały tylko historie ciekawe, smutne lub absurdalne. Całość napisana znakomicie, po prostu ciężko się oderwać od czytania.

Obejrzane - Kod Da Vinci

26 listopada 2006, 11:27:52
Zaskakujące, ale jest to świetnie zrobiony świetny film. Naprawdę byliśmy zaskoczeni - film jest dość wierny książce, dobrze nakręcony, doskonały aktorsko (Audrey Tautou naprawdę dobra, rewelacyjny Ian McKellen, jedynie może Hanks trochę drętwy - on najmniej pasował do tego filmu) i trzymający w napięciu (pomimo, że zna się przecież zakończenie). Sylas wyjątkowo paskudny. Poza tym bardzo fajnie przedstawiono różne retrospekcje - to nachodzenie na siebie obrazów doskonałe. To był bardzo dobry seans.

Obejrzane - Matrix Rewolucje

25 listopada 2006, 11:15:47
Ujmę to tak: scena pościgu na autostradzie w Matrix Reaktywacja jest milion razy lepsza od całej trzeciej części Matriksa. To co pokazali na końcu bracia Wachowscy, to było tak niesamowicie nudne, zagmatwane i nielogicznie, że aż strach. Efekty niezłe, chociaż właściwie film tak nakręcono, że czasami ciężko było się połapać w tym co widać na ekranie. Film o niczym - tyle powiem.

Obejrzane - Dr T i kobiety

23 listopada 2006, 11:30:38
Zapomniałem napisać, że w sobote oglądałem ten wyjątkowo beznadziejny film z Richardem Gerem i kupą znanych kobiet. Film chaotyczny, bez jakiegoś sensownego przesłania, z wyjątkowo kretyńsko zachowującymi się bohaterami i ewidentnie starający się wyglądać jak film Woody'ego Allena. Ale to nie ta klasa. Końcówka wyjątkowo żenująca. Szkoda czasu.

Voo Voo - Sno-powiązałka

22 listopada 2006, 10:01:52
Tym razem zacznę trochę inaczej: ten album powinien kończyć się na utworze 7, bo dwa ostatnie są beznadziejne. Ursenów to taka upiorna ballada z akordeonem, a Ja żyję ma okropną partię saksofonu. A poza tymi dwoma kawałkami cała reszta jest świetna!! Genialnie zaczyna się Zasnuty - mroczne, ambientowe dźwięki syntezatora i powoli wyłaniąca się z tego perkusja, doskonały tekst i solo na saksofonie. I w dodatku całość trwa prawie 9 minut. Potem gwałtownie zaczyna się mocny Senator, po którym mamy wyciszenie w postaci akustycznego utworu Snardz ze świetną solówką na gitarze akustycznej. Mantra zgodnie z nazwą jest transowa, Niewidzialny również (świetna perkusja i jakaś taka lekko żydowska melodia saksofonu), natomiast Kto się obudzi i Esencja to krótkie, dynamiczne kawałki (w Esencji powraca ambientowy motyw z początku płyty). Czyli ogólnie nie jest źle a nawet dobrze. Jedna z najlepszych płyt Voo Voo.

Laika - Good Looking Blues

22 listopada 2006, 07:35:05
Moim zdaniem, to jest coś równie magicznego jak Cocteau Twins. Wszyscy twierdzą, że Laika gra trip-hop - moim zdaniem grają coś całkowicie innego, nieokreślonego. Niby jest tu trochę rocka, trochę jazzu, sporo elektroniki, nawet skrecze, ale ogólnie to nie da się tego określić. W każdym razie jest cudownie i przepięknie. Czasami dynamicznie (Black Cat Bones, Moccassin, Good Looking Blues), czasami rzeczywiście lekko trip-hopowo (Badtimes), czasami łagodnie (Uneasy, T Street, Windows' Weed), czasami transowo (Knowing Too Little). A nad wszystkim unosi się łagodny głos wokalistki. Miodzio.

Porcupine Tree - Up the Downstair

20 listopada 2006, 19:12:04
Poznałem tę płytę dość wcześnie, bo już w 1994 roku - rok po jej wydaniu. Miałem wtedy wrażenie, że jest to bardzo dobra podróba Pink Floyd. Kiedy posłucha się początku Burning Sky czy ballady Always Never, to słychać pewne podobieństwa. Na szczęście PT ma coś, co go przed wszystkim odróżnia od PF - długie, transowe kawałki Up the Downstair i Burning Sky - po prostu świetne, dynamiczne, z mrocznymi wstawkami. Tak PF nigdy nie grali (no, może za wyjątkiem One of These Days). Poza tym jest to bardzo dobra płyta - mamy ładne, długie ballady typu Always Never czy Fadeaway, dynamiczny, rockowy, ze świetnym riffem fortepianowym utwór Synesthesia, a także świetny instrumentalny Not Beautiful Anymore, z ciekawymi samplami. W ogóle samplingu jest tu sporo - co dodaje uroku płycie. Fajna - choć ewidentnie za krótka.

Fluke - Oto

20 listopada 2006, 19:03:48
To jest bardzo dobra i bardzo nietypowa płyta Fluke'a. Właściwie, za wyjątkiem pierwszego kawałka, Bullet, to nie jest ona w ogóle Fluke'owa. A jednak tym albumem odnieśli swoje pierwsze sukcesy, a single Bullet i Tosh były notowane dość wysoko. Bullet to typowy, 9-minutowy, kawałek z mocnym beatem, transowym basem i ciekawie modulowanym wokalem. Natomiast cała reszta jest dość spokojna - brak tu szybszych fragmentów, zespół czasami zachacza lekko o trip-hop (Wobbler, Freak), o chillout (Setback, O.K., Cut), czy coś nawet bardziej połamanego i nieokreślonego (Tosh, Squirt). Czasami mamy tu brzmienia a la Kraftwerk (Wobbler), czasami prawie mroczny ambient (Setback), a czasami świetne melodie (znów Wobbler). Całość jest dość mroczna, lepiej słuchać tego po ciemku.
Wcześniejsze wpisy      Nowsze wpisy