
Wbrew pozorom, jeszcze o tej płycie nie pisałem. Druga w dorobku Budgie - w sumie kontynuacja tego co zaproponowali na debiucie, jednakże jest tu już lepiej. Na pewno pod względem produkcji jest dużo lepiej - wszystko zaczęło brzmieć dobrze, a nie tak jak ze studni. No i kompozycje są troszkę ciekawsze i bardziej skomplikowane. Osobiście podobają mi się przede wszystkim
Whiskey River - świetny, dynamiczny kawałek, z genialnym patentem grających unisono gitary i basu oraz taką fajną, podwójną stopą, a także
Young is the World - piękna, długa ballada, ze świetną solówka na gitarze, takie jakby preludium do
Parents. Urocze są też króciutkie balladki
Rolling Home Again i
Make Me Happy. Gorzej z ostrymi, dłuższymi kawałkami - zarówno
Rocking Man jak i
Hot as a Docker's Armpit są chaotyczne i mało wciągające. Lepiej wypada kończący płytę
Stranded - szybki, dynamiczny, ze skandowanym refrenem. Ogólnie biorąc - całkiem przyzwoity album.
Ta notka została wysłana 14 listopada 2006 o 09:06:04.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.