Budgie - Squawk

Wbrew pozorom, jeszcze o tej płycie nie pisałem. Druga w dorobku Budgie - w sumie kontynuacja tego co zaproponowali na debiucie, jednakże jest tu już lepiej. Na pewno pod względem produkcji jest dużo lepiej - wszystko zaczęło brzmieć dobrze, a nie tak jak ze studni. No i kompozycje są troszkę ciekawsze i bardziej skomplikowane. Osobiście podobają mi się przede wszystkim Whiskey River - świetny, dynamiczny kawałek, z genialnym patentem grających unisono gitary i basu oraz taką fajną, podwójną stopą, a także Young is the World - piękna, długa ballada, ze świetną solówka na gitarze, takie jakby preludium do Parents. Urocze są też króciutkie balladki Rolling Home Again i Make Me Happy. Gorzej z ostrymi, dłuższymi kawałkami - zarówno Rocking Man jak i Hot as a Docker's Armpit są chaotyczne i mało wciągające. Lepiej wypada kończący płytę Stranded - szybki, dynamiczny, ze skandowanym refrenem. Ogólnie biorąc - całkiem przyzwoity album.

Komentarze do notki Budgie - Squawk

Dodaj komentarz: