
Długo oczekiwany album z ubiegłego roku i niestety duże rozczarowanie. Nie dorównuje on żadnej poprzedniej płycie NIN. Naprawdę dobrych utworów jest tu zaledwie kilka:
All the Love in the World - z połamanym rytmem, świetną końcówką z wielogłosami;
The Hand that Feeds - z super fajnym riffem, świetnym refrenem i ogólnym drive'm; tytułowy
With Teeth - z doskonałą perkusją i spokojną wstawką w środku, naprawdę typowo NIN-owy;
Only - niby zwykły electro-pop, ale naprawdę fajny, przypominający trochę czasy
Pretty Hate Machine; genialny
Beside You in Time - z przytłumionym beatem, świetnym śpiewem i atakiem gitar pod koniec;
Right Where It Belongs - spokojna, wciągająca ballada z ciekawym tekstem. Wyróżniłbym też jeszcze
You Know What You Are? i
Line Begins to Blur - dynamiczne, agresywne kawałki, mocno NIN-owe. Reszta niestety jest dużo poniżej poziomu, szczególnie beznadziejne
The Collector, Getting Smaller czy
Sunspots - niekiedy prawie punkowe, nieciekawe, bez wyrazu. Za to największym zaskoczeniem dla mnie był udział w nagraniu utworu
All the Love in the World Ruperta Parkesa, znanego jako Photek - niby gość z innej galaktyki, a wywiązał się świetnie z zadania.
Ta notka została wysłana 14 listopada 2006 o 09:14:42.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
14 listopada 2006 o 09:31:20
eee, nie jest aż tak źle. po pierwsze primo - przecież "punkowe" nie równa się "nieciekawe". co słuchacz, to opinia - mnie na przykład podoba się the line begins to blur, sunspots mnie jakoś nie odrzuca... dodatkowo nie napisałeś nic-a-nic o jednym z lepszych kawałków na płycie: every day is exactly the same.
14 listopada 2006 o 09:33:05
Ej, no nie napisałem przecież, że punkowe to złe, tylko, że kawałki są prawie punkowe i tyle
Jeżeli tak to wygląda, no to sorki.
Tak samo jak Love is Not Enough.
A o Every Day... nic nie napisałem bo to kawałek typu: wpada jednym uchem i drugim wypada
14 listopada 2006 o 10:05:17
A mi się podobała. Są dwie kapela, do których stosunek mam niemal bezkrytyczny. Nine Inch Nails i Type O Negative.
Nie wiem, co musiałoby się stać, żebym zaczął kręcić nosem na dokonania którejś.
04 kwietnia 2007 o 09:26:10
A ja już ostrzę zęby na Y0. Ale With Teeth jest dla mnie kolejną znakomitą pozycją. Ostatnie dni w słuchawkach mknąc miastem. Smacznie jest. Myślę że to po prostu inny labum niż te z początku lat 90tych. Czasem lżej, czesem nie, ale zawsze druginie dno soniczne tych kawałków jet ciekawe.