Cocteau Twins - Heaven or Las Vegas

To moja ulubiona płyta CT. Jest inna niż ich dokonania z lat 80-tych - nie jest w ogóle mroczna, wręcz przeciwnie, jest pełna ciepła, optymizmu... No i jest niesamowicie melodyjna - każdy utwór można nucić przy goleniu, a przy utworze tytułowym nie pozostaje nic innego, jak puścić się w tan i śpiewać na głos razem z wokalistką ;-) Również brzmienie jest o niebo lepsze, widać, że pan Guthrie odrobił lekcję i zapoznał się z najnowszymi brzmieniami syntezatorów, zakupił nowsze automaty perkusyjne i wypracował bardziej klarowne dźwięki. A pan Raymonde zdecydował się na stworzenie wielu świetnie brzmiących linii basu - naprawdę fajnych, czasami dość zaskakujących (Fifty-fifty clown). Całość brzmi znakomicie. Cudowna płyta.

Komentarze do notki Cocteau Twins - Heaven or Las Vegas

  1. harnir powiedział(a):

    Polecam również "Treasure" :-)

  2. marcolphus powiedział(a):

    Hmm, a zgadnij co opisałem we wcześniejszej notce... ;-)

Dodaj komentarz: