
Moim zdaniem, to jest coś równie magicznego jak Cocteau Twins. Wszyscy twierdzą, że Laika gra trip-hop - moim zdaniem grają coś całkowicie innego, nieokreślonego. Niby jest tu trochę rocka, trochę jazzu, sporo elektroniki, nawet skrecze, ale ogólnie to nie da się tego określić. W każdym razie jest cudownie i przepięknie. Czasami dynamicznie (
Black Cat Bones, Moccassin, Good Looking Blues), czasami rzeczywiście lekko trip-hopowo (
Badtimes), czasami łagodnie (
Uneasy, T Street, Windows' Weed), czasami transowo (
Knowing Too Little). A nad wszystkim unosi się łagodny głos wokalistki. Miodzio.
Ta notka została wysłana 22 listopada 2006 o 07:35:05.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.