Przeczytane - Gaja Grzegorzewska: Żniwiarz

20 listopada 2006, 12:43:21
Żniwiarz to debiutancka powieść Gaji. Jest to klasyczny kryminał, wzorowany na powieściach Agathy Christie czy nawet przygodach Sherlocka Holmesa. Całkiem udany debiut - akcja jest wartka, fabuła zagmatwana, postacie bardzo wyraziste a końcówka zaskakująca. Momentami jest nawet zabawnie, a dialogi są dość ciekawe. Widać co prawda momentami pewne braki warsztatowe (zdarza się parę wpadek stylistycznych), ale poza tym jest naprawdę nieźle - czyta się całkiem przyjemnie, ot, takie czytadło w sam raz na rozluźnienie. Polecam.

Cocteau Twins - Heaven or Las Vegas

20 listopada 2006, 09:32:59
To moja ulubiona płyta CT. Jest inna niż ich dokonania z lat 80-tych - nie jest w ogóle mroczna, wręcz przeciwnie, jest pełna ciepła, optymizmu... No i jest niesamowicie melodyjna - każdy utwór można nucić przy goleniu, a przy utworze tytułowym nie pozostaje nic innego, jak puścić się w tan i śpiewać na głos razem z wokalistką ;-) Również brzmienie jest o niebo lepsze, widać, że pan Guthrie odrobił lekcję i zapoznał się z najnowszymi brzmieniami syntezatorów, zakupił nowsze automaty perkusyjne i wypracował bardziej klarowne dźwięki. A pan Raymonde zdecydował się na stworzenie wielu świetnie brzmiących linii basu - naprawdę fajnych, czasami dość zaskakujących (Fifty-fifty clown). Całość brzmi znakomicie. Cudowna płyta.

Cocteau Twins - Treasure

18 listopada 2006, 16:17:51
Jakoś tak naszła mnie ochota na posłuchanie czegoś z innej beczki. Cocteau Twins to była bardzo ciekawa kapela. Tworzyli głównie w latach 80-tych, nagrywali dla słynnej wytwórni 4AD i grali momentami bardzo nieziemską muzykę. Ta płyta uchodzi za jedną z ich najlepszych. Troszkę mam inne zdanie, ale i tak jest to bardzo dobry album. Zawiera już wszystkie charakterystyczne elementy CT: niesamowity wokal Elizabeth Fraser, często nakładającej na siebie kilka linii wokalnych, mnóstwo zapętlonych ścieżek gitarowych Robina Guthrie, głęboki bas Simona Raymonde'a, sporo przestrzennych klawiszy, no i to co podoba mi się najbardziej: charakterystycznie brzmiący automat perkusyjny - od razu słychać, że to nagrania sprzed 20 lat. Co się wyróżnia? Ivo - świetny, dynamiczny; Lorelei - zwiewna, lekka piosenka; mroczna, ambientowa końcówka w postaci Otterley i Donimo oraz przede wszystkim przepiękna Persephone - kwintesencja stylu CT.

Przeczytane - Robert Sheckley: Nieśmiertelność na zamówienie

18 listopada 2006, 14:17:09
Na podstawie tej książki zrealizowano film Freejack. W rolach głównych takie gwiazdy jak Emilio Estevez, Anthony Hopkins, Rene Russo czy... Mick Jagger. Film był taki sobie i, jak się okazuje, bardzo luźno oparty na książce. Właściwie film kończy się tak gdzieś na 50 stronie książki, która ma ich prawie 200. Książka jest bardziej rozbudowana, ale wcale nie jest ciekawsza. Momentami jest mocno nudna. Widocznie poważne pisarstwo Sheckley'a nie za bardzo przypada mi do gustu. Niby ciekawa fabuła, pomysły też niezłe (choć obecnie wyświechtane straszliwie), ale całość nie ma tempa - dużo dłużyzn i przewidywalności.

I jeszcze ciekawostka dla fanów serialu animowanego Futurama - budka samobójców została wzięta właśnie z tej książki.

Przeczytane - Andrzej Pilipiuk: Czarownik Iwanow

16 listopada 2006, 20:51:40
Moje pierwsze spotkanie z Jakubem Wędrowyczem. I od razu bardzo udane. Pilipiuk powoli zaczyna być moim ulubionym polskim autorem. Książka jest wyśmienita - pełna humoru, nieoczekiwanych zwrotów akcji, niebanalnych pomysłów, genialnych dialogów (momentami ryczałem ze śmiechu) i doskonałych klimatów PRL-owskich. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom dobrej książki.
Wcześniejsze wpisy      Nowsze wpisy