
W Święta mało co słuchałem (wyjechałem na zadupie bez-internetowe, bez-komputerowe i bez-płytowe

, na tę płytę rzuciłem uchem jeszcze przed Świętami. Jest to album z gatunku: całość do bani, ale jeden kawałek super. Ten kawałek to utwór ostatni,
Bathroom Spirit - instrumentalny, spokojny, pełen analogowych brzmień - spokojnie mógłby ukazać się jako regularny utwór Air. Bo pod pseudonimem Darkel kryje się połowa tego duetu - Jean-Beanoit Dunckel. I najwyraźniej jest on tą gorszą połową. Całość jest straszliwie nudna - takie zwykłe pioseneczki, kiepsko zaśpiewane, mało melodyjne - słowem okropne. Nic dziwnego, że wszyscy wieszają na nim psy...
Ta notka została wysłana 27 grudnia 2006 o 09:01:47.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.