No i po reklamie
20 grudnia 2006, 09:10:18
Niestety, jednak nic z tego nie będzie. Dziękuję wszystkim, którzy kliknęli w banner.
Kolejny klasyczny album drum'n'bassowy. Lepszy od Goldiego - ma swój niepowtarzalny, momentami minimalistyczny klimat. Jednakże - jest zdecydowanie za długi. Dwa kompakty napchane muzyką (drugi to zbieranka różnych starszych kawałków). Czasami można usłyszeć ciekawy damski wokal (Heroes, New Forms, Share the Fall, Watching Windows, Digital), czasami jest lekko jazzujący basik (Brown Paper Bag), a czasem jakiś fajny klawisz (Digital, Morse Code). Słucha się tego fajnie, ale tylko do połowy - jakby wywalić część nudnawych instrumentalnych kawałków (np. Mad Cat, Let's Get It On, Matter of Fact) to byłoby lepiej. Najciekawsze fragmenty: Heroes - oj, bardzo znany i bardzo przyjemny popowy drum'n'bassik; Brown Paper Bag - świetny bas, czadowa gitara; Digital - pomimo, że za długi, to ma swój klimat; Morse Code - całkiem niezły patent z tym pipiskiwaniem; Hi-Potent - fajna gitarka, przypomina motyw z gry Diablo; Jazz - niezły beat, ciekawe brzmienie. I tyle. Zestarzała się ta płyta mocno...
Płyta Timeless od lat uważana jest za klasyczny album drum'n'bassowy. Osobiście nie za bardzo rozumiem czemu. Owszem, jest tu jeden doskonały utwór - tytułowy. Długi, 21-minutowy, ze świetnymi klawiszami, superniskim basem i doskonałymi brzmieniami perkusji. Ale oprócz niego to nie ma tu za dużo do słuchania. Mamy spokojne fragmenty (State of Mind, You and Me), ostre drum'n'bassy (Saint Angel, Kemistry), popowy drum'n'bass (Angel)... Ale wszystko to wpada jednym uchem, a wypada drugim. Nie ma na czym zawiesić ucha - i, moim zdaniem, nie było nigdy, nawet te 11 lat temu, kiedy płyta się ukazała (oczywiście cały czas podkreślam - oprócz genialnego utworu tytułowego). Laury trochę nie zasłużone.