No i po reklamie

20 grudnia 2006, 09:10:18
Niestety, jednak nic z tego nie będzie. Dziękuję wszystkim, którzy kliknęli w banner.

Roni Size/Reprazent - New Forms

19 grudnia 2006, 13:54:22
Kolejny klasyczny album drum'n'bassowy. Lepszy od Goldiego - ma swój niepowtarzalny, momentami minimalistyczny klimat. Jednakże - jest zdecydowanie za długi. Dwa kompakty napchane muzyką (drugi to zbieranka różnych starszych kawałków). Czasami można usłyszeć ciekawy damski wokal (Heroes, New Forms, Share the Fall, Watching Windows, Digital), czasami jest lekko jazzujący basik (Brown Paper Bag), a czasem jakiś fajny klawisz (Digital, Morse Code). Słucha się tego fajnie, ale tylko do połowy - jakby wywalić część nudnawych instrumentalnych kawałków (np. Mad Cat, Let's Get It On, Matter of Fact) to byłoby lepiej. Najciekawsze fragmenty: Heroes - oj, bardzo znany i bardzo przyjemny popowy drum'n'bassik; Brown Paper Bag - świetny bas, czadowa gitara; Digital - pomimo, że za długi, to ma swój klimat; Morse Code - całkiem niezły patent z tym pipiskiwaniem; Hi-Potent - fajna gitarka, przypomina motyw z gry Diablo; Jazz - niezły beat, ciekawe brzmienie. I tyle. Zestarzała się ta płyta mocno...

Przeczytane - Stanisław Lem: Astronauci

19 grudnia 2006, 09:40:39
To jedyna powieść Lema, której nie czytałem. Jego pierwszy sukces, w 1951 roku. I, prawdę mówiąc, straaaaaasznie się zestarzała. Kiedy czyta się te wszystkie opisy technologiczne to albo się pokłada ze śmiechu, albo do spania. Ale to jeszcze dałoby się przeżyć - najgorsze są te wszystkie nawiązania do komunizmu - na Ziemi jest tylko komunizm, jest super idealnie i w ogóle. Koszmar, ale inaczej się wtedy nie dało pisać. Dobrze, że chociaż jest tutaj już trochę klasycznego Lema - opis Wenus jest całkiem fajny, to, że bohaterowie nie potrafią odróżnić rzeczy żywych od martwych i ciekawe wizje innej cywilizacji - to się czyta całkiem dobrze. Reszta jest ciężkostrawna.

Goldie - Timeless

18 grudnia 2006, 14:29:57
Drum'n'bass oraz ambient są to odłamy muzyki elektronicznej najczęściej akceptowane wśród miłośników muzyki rockowej (tak wnioskuję na przykładzie obserwacji), zwłaszcza tych preferujących mocniejsze uderzenia. Nie wiem z czego to wynika, po prostu często się z tym spotkałem.

Płyta Timeless od lat uważana jest za klasyczny album drum'n'bassowy. Osobiście nie za bardzo rozumiem czemu. Owszem, jest tu jeden doskonały utwór - tytułowy. Długi, 21-minutowy, ze świetnymi klawiszami, superniskim basem i doskonałymi brzmieniami perkusji. Ale oprócz niego to nie ma tu za dużo do słuchania. Mamy spokojne fragmenty (State of Mind, You and Me), ostre drum'n'bassy (Saint Angel, Kemistry), popowy drum'n'bass (Angel)... Ale wszystko to wpada jednym uchem, a wypada drugim. Nie ma na czym zawiesić ucha - i, moim zdaniem, nie było nigdy, nawet te 11 lat temu, kiedy płyta się ukazała (oczywiście cały czas podkreślam - oprócz genialnego utworu tytułowego). Laury trochę nie zasłużone.

Psilodump - The Night I Lost You All You All

17 grudnia 2006, 17:53:25
Wszystko zaczęło się w 2005 roku, kiedy Beck wypuścił singel Hell Yes z dziwnymi remiksami. Dziwnymi, gdyż wszystkie brzmiały, jakby zrobił je ktoś na jakimś 8-bitowym komputerze typu Atari czy Commodore. Szczególnie remiks utworu E-Pro był niesamowity. Stał za nim niejaki Paza. Szukając informacji o nim dotarłem do strony Candy Mind Records - wirtualnej wytwórni specjalizującej się w udostępnianiu muzyki za darmo - ale tylko paru zaprzyjaźnionych wykonawców. Znalazła się tam między innymi płytka wykonawcy Dorothy's Magic Bag What's Inside the Magic Bag? (nadążacie? dotrzeć do Psilodumpa łatwo nie było...). Na tej płytce szczególnie zachwycił mnie kawałek Dreamlands (psilodump remix) (aaach, wreszcie doszedłem do sedna). Był on niesamowicie pozytywny, wesoły, nietypowo zaaranżowany - słowem: coś bardzo ciekawego. Szukałem dalej i okazało się, że Psilodump to bardzo kreatywny koleś - jego nagrać w necie jest sporo, przy czym większość prezentuje naprawdę wysoki poziom i, co zdarza się rzadziej, są one bardzo oryginalne. Przez jakiś czas śledziłem jego poczynania, ale potem straciłem go z oczu. Ostatnio postanowiłem przypomnieć sobie jego nagrania i tak oto trafiłem na jego (IMHO) magnum opus.

Cała płyta jest dość okazała (ponad 62 minuty), mroczna, momentami lekko przypomina dokonania Aphex Twina, momentami jest trip-hopowa, czasem house'owa, ale ogólnie - nie przypomina niczego, tylko Psilodumpa. Rozwiązań aranżacyjnych jest mnóstwo, utwory są długie, rozwijające się powoli, melodie dość chwytliwe, brzmienia intrygujące. Szczególnie Rethought7 (znany wcześniej ze składanki The X-Dump: Female) jest dobrym przykładem na geniusz Psilodumpa - długi, melodyjny i wciągający. Psilodump to zdecydowanie najlepszy dostawca darmowej muzyki jakiego znam. Polecam.

Płytę można sobie ściągnąć stąd.
Wcześniejsze wpisy      Nowsze wpisy