
No i pierwsza płyta 2007 roku za mną... Bardzo ciekawa kapela. Nie słyszałem ich nic wcześniej i jestem pozytywnie zaskoczony. Całkiem niezły progmetal, w utworze
Spitfall wymieszany z numetalem - naprawdę intrygujące. Najbardziej przekonują mnie rewelacyjne ballady
Cribcaged i
Kingdom of Loss - przepiękne melodie, pełne rozmachu, świetnie zaśpiewane - miodzio. Ale czadowe kawałki nie ustępują: są doskonałe riffy (
Scarsick oraz niesamowicie połamany
Mrs. Modern Mother Mary), jest niesamowite połączenie progmetalu z disco (
Disco Queen), jest też coś mrocznego i ciężkiego (
Idiocracy). Jedynie utwór
America mi tu całkowicie nie pasuje - taki punkowy, brzmi jak żart albo pastisz. Reszta jest ok. Album podobno słabszy niż poprzednie dokonania POS. Aż strach po nie sięgnąć...
Ta notka została wysłana 11 stycznia 2007 o 09:27:46.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
11 stycznia 2007 o 10:35:28
Mnie właśnie ten progmetal jako gatunek uprawiany odrzucał, bo mi się kojarzył z Dream Theater. DT nie cierpię serdecznie. POS przesłuchałem i- kurczę, dobre to jest.
Tym niemniej wolę progowe nie metale, ale rocki. Zwłaszcza odkąd poznałem Anekdoten [błąd jakiś tu jest?]
11 stycznia 2007 o 10:36:47
@Bratbud - Anekdoten (dobrze jest
) jest spoko, zwłaszcza pierwsza płyta, Vemod. Nawet o niej kiedyś pisałem: http://markolf.org/2006/01/24/anekdoten-vemod/
27 stycznia 2007 o 23:35:45
Scarsick jest inne... A wcześniejsze rzeczy sa niesamowite, posłuchaj sobie "Perfeckt Element Part I" albo "Remedy Lane".