Biosphere - Patashnik

Jakieś 13 lat temu w telewizji leciała sobie reklama firmy Levi's. Miała fajną historyjkę: młody koleś kupuje w aptece (rzecz się dzieje w USA, w latach 30-40.) prezerwatywę, zamykaną w małym blaszanym pudełku i wkłada ją do tej małej kieszonki znajdującej się w prawej kieszeni spodni (zastanawialiście się kiedyś do czego służy ta kieszonka?). Aptekarz patrzy na niego z dezaprobatą. Potem gość jedzie ciemną drogą po dziewczynę. Puka do drzwi i kto mu otwiera? Ojciec dziewczyny... czyli aptekarz. Reklama była bardzo dobra, miała niesamowity klimat, tworzony głównie przez czarno-biały obraz i utwór zespołu Biosphere Novelty Waves. I właśnie z tej płyty pochodzi wzmiankowany utwór. Płyty ambientowej, bardzo mrocznej, nazywanej nawet arktycznym ambientem. Mamy tutaj bezbeatowe utwory (Phantasm, Startoucher), mamy kawałki idealne do jakiegoś filmu science-fiction (wspomniane Novelty Waves, The Shield), są też jakieś rosyjskie sample (Mir), jest też jakiś trance (Seti Project) oraz brzdąkanie na gitarze (Entrance). Całość jest całkiem niezła, choć czasami trąci myszką (płyta pochodzi z 1994 roku).

Komentarze do notki Biosphere - Patashnik

  1. kamil_d444@wp.pl powiedział(a):

    biosphere najlepszy ambient razem z lustmordem

Dodaj komentarz: