Solea Amphibia - Stratosphear

27 lutego 2007, 09:04:43
Solea Amphibia to właściwie jeden człowiek - Lars-Marcus Jungnell. Płyta wydana w małej wytwórni, zapewne w niedużym nakładzie i przez to nieznana szerszej publiczności. A szkoda, bo jest to naprawdę przyzwoity kawałek ambientu, momentami przypominający dokonania najsłynniejszych przedstawicieli gatunku, typu Global Communication, The Orb czy Banco de Gaia. Mamy tutaj dużo długich, łagodnych dźwięków syntezatorów (np. Ilaga, Fiesta, Floating Glassy Raft), czasami pojawia się powolny, dubowy rytm (Lake Bajkal), czasami jest mocno dynamicznie (Virtual Sine Wave, Trunk II), a raz mamy nawet łagodny drum'n'bass (Raid Neptune). Niestety, pomimo świetnego początku (pierwsze 4 utwory) potem całość staje się lekko nudna, dopiero ostatni kawałek z powrotem przynosi wiarę w dokonania kapeli. Ale w sumie jest to całkiem przyjemna płyta.

Przeczytane - Orson Scott Card: Gra Endera

26 lutego 2007, 14:00:34
Zacznę od tego, jak zdobyłem tę książkę: pewnego dnia, przechodząc obok księgarni "Tania Książka" postanowiłem do niej zajrzeć. Mają tam naprawdę spory wybór książek w dobrych cenach. No i przyuważyłem małą (formatowo) książkę o prawie 500. stronach. Zawsze chciałem ją przeczytać, a ta akurat była ładnie wydana i zachęcająco gruba. Pomyślałem sobie: "na pewno kosztuje ok 15 zł, a to trochę sporo, jak na taki staroć". Obróciłem książkę tyłem do siebie i... z zaskoczeniem popatrzyłem na cenę. 4,50 zł. Niewiele myśląc udałem się do kasy i wydałem te niecałe 5 zł. I tak stałem się posiadaczem fajnej książeczki...

Fajnej, bo już ją przeczytałem i była naprawdę ciekawa. Opowiada historię chłopca, który ratuje świat przed najazdem Obcych. Niby nic szczególnego, ale świetnie napisane i z zaskakującą puentą. Naprawdę kawał dobrej lektury sci-fi. Gorzej, że chyba kontynuacji tej historii jest z 20. tomów... Ło matko...

Płyty liźnięte

22 lutego 2007, 09:47:57
W natłoku różnych płyt, zdarzają się takie, które przesłuchałem tylko trochę, po czym odrzuciłem jako mało interesujące. Nie zasługują one na dużą notkę, ale chyba warto jednak o nich wspomnieć, co też czynię poniżej.

iLiKETRAiNS - Progress + Reform
Krótko mówiąc: takie Mogwai, tylko może smutniejsze i bardziej melancholijne. Właściwie to nie jest pełny album, a jedynie mini-album (7 utworów, 32 minuty). Nudne to, smętne i w ogóle mało słuchalne.

Various - Illuminations
Kolejna składanka z wytwórni Liquid Sound Design, czyli duby, ambienty, chillouty. Niestety mało ciekawe, choć jeden wykonawca godny odnotowania: Tripswitch - ciekawy, ciężki, powolny dub.

MSTRKRFT - The Looks
Zespół założony przez jednego z muzyków nieistniejącego już, niestety, zespołu Death from Above 1979. Grają electro, z przetworzonym wokalem. Takie połączenie Daft Punk z Les Rythmes Digitales. Niby fajne, ale kawałki są długie i mało urozmaicone. Szkoda, mogłoby z tego wyjść coś interesującego.

The Cure - Greatest Hits
A to jest akurat bardzo fajne. Dobry dobór utworów, nawet nie wiedziałem, że Cure nagrali tyle świetnych kawałków, zwłaszcza tych z lat 80-tych. Przyjemne.

Antenna UK - przegląd niezależnych teledysków brytyjskich

21 lutego 2007, 15:02:07
No, wreszcie coś ciekawego będzie w tym Krakowie się działo dla fanów niezależnej muzyki i teledysków:
2 marca, g. 21.00
Kino Pod Baranami, Rynek Gł. 27, bilety w cenie 10 zł.

Cykliczny przegląd najlepszych niezależnych teledysków brytyjskich i prezentacja ich twórców. Przegląd zorganizowany przez British Council w ramach projektu SoundBites: New Music from Britain. Pierwszy pokaz cyklu Kino Pod Baranami pokazało w kwietniu zeszłego roku. 3 i 4 Program cyklu zostanie zaprezentowany w kwietniu tego roku.

Program: El Presidente „100 mph” (reż. R. Jones), Four Tet – „Smile Around The Face” (reż. D. Wilde), Mike Fellows – „AM” (reż. Karni+Saul), The Cribs – „Mirror Kissers” (reż. D. Dogs), Emiliana Torrini – „Heartstopper” (reż. D. Lea), Nizlopi – „JCB” (reż. L. Bahrani), Coldcut – „Whistle & A Prayer” (reż. Woof Wan Bau), Plan B – „No Good” (reż. D. Levi)
Filmy Dougala Wilsona: Graffiti – „What Is The Problem”, Benny Benassi – „Satisfaction”, Chikinki – „Assassinator 13”, Klonhertz – „Three Girl Rumba”, The Streets – „Fit But You”, „Know It”, Dizzee Rascal – „Dream”.

Ciekawe...

Trzecie miejsce

19 lutego 2007, 15:42:45


Ale ze mnie gapa. 15 ogłoszono wyniki konkursu na blog roku i w kategorii 'społeczeństwo, reklama, podróże, komentarze' mój blog zajął 3. miejsce!! Dziękuję wszystkim za głosy!!

Przeczytane - Karl Stern: Słup ognia

19 lutego 2007, 09:11:40
Historia niemieckiego Żyda, który został katolikiem. Przy okazji opowiada historię swojego życia, a urodził się on na początku XX wieku. Ciekawie opisany klimat Niemiec tuż przed wybuchem II wojny światowej, perypetie jego i jego rodziny. Niestety, więcej jest o tym, jakie problemy natury religijnej i filozoficznej przechodził bohater, niż całej reszty. A że pisze on o tym dość nudno, dlatego też książka jest mało fascynująca.

Obejrzane - Miś

17 lutego 2007, 23:23:02
Właściwie to widziałem ten film już kilka razy, ale dzisiaj podobał mi się najbardziej. Bardzo absurdalny i Barejowaty i, jeżeli chodzi o absurdy PRL-owskie, to niestety, czasami nadal prawdziwy. (na Rysia się nie wybieram, obejrzę w telewizji).

Maria Sadowska - Tribute to Komeda

12 lutego 2007, 14:34:36
Zaraz się co niektórzy zdziwią: a co ten marcolphus tutaj pisze? Coś z polskiego mainstreamu??? Oj, starzeje się chłop...

Tak wyszło - żona chciała posłuchać, no to ja przy okazji też posłuchałem. Zaczyna się naprawdę fajnie - najpierw a capella kołysanka z filmu Dziecko Rosemary, a potem całkiem zawodowy dub w postaci utworu Time 4 Love. No i tyle zalet. Cała reszta, to typowa łupanka popowa serwowana nam notorycznie przez radio. W dodatku Sadowska jest bardzo słabą wokalistką, nie wyróżniającą się NICZYM od innych Kasi Cerekwickich czy Gosi Andrzejewicz. Chłam, a tak fajnie się zaczyna.

Obejrzane - Komedia małżeńska

12 lutego 2007, 14:05:41
Całkowicie niespodziewanie obejrzałem film o którym w ogóle wcześniej nie słyszałem. I okazał się on być całkiem fajny. Główne role zagrali Ewa Kasprzyk i Jan Englert, no i obydwoje wypadli rewelacyjnie - Kasprzyk w roli sfrustrowanej kury domowej, która ucieka z domu i odnosi sukces (naprawdę w takiej roli tej aktorki jeszcze nie widziałem) i Englert w roli ojca, który nagle musi się zająć domem i trójką nastoletnich dzieci. Bardzo śmieszna, dobrze nakręcona i świetna aktorsko. Milion razy lepszy film niż wszystkie współczesne komedie romantyczne.

Poprawiłem notkę o moich ulubionych płytach rockowych

08 lutego 2007, 10:41:23
W ślad za poprawioną notką o moich ulubionych płytach elektronicznych, poprawiłem także 10 moich ulubionych płyt rockowych. Ponieważ o nich pisałem dużo wcześniej, więc opisy są dość lakoniczne - za co przepraszam, ale na razie nie mam nastroju do wydłużania opisów (jedynie King Crimson poszerzyłem, bo były tam tylko dwa zdania). Nie dotyczy to płyty Porcupine Tree, gdyż opis powstał dużo później.
Wcześniejsze wpisy      Nowsze wpisy