Fennesz - Endless Summer

Zachciało mi się ostatnio posłuchać, oprócz ambientu, także bardziej ekstremalnych gatunków muzycznych. Sięgnąłem więc po coś eksperymentalnego, abstrakcyjnego i momentami całkowicie niesłuchalnego. Oczywiście w ramach szeroko rozumianej elektroniki. Fennesz to austriacki artysta, lubiący sobie brzdąkać na gitarze. Wszystkie swoje brzdąkania wrzuca do komputera, przetwarza, transformuje i wypuszcza jako płyty. Płyty pełne szumów, trzasków, zapętlonych dźwięków, a czasami nawet melodii. Nie inaczej jest na płycie Endless Summer. Co prawda jest tutaj sporo melodii (np. w utworze tytułowym, czy w A Year in a Minute), ale nadal jest to dość trudna muzyka, bardzo minimalistyczna i momentami męcząca. Z drugiej jednak strony, kiedy człowiek już się przyzwyczai do tych dziwnych pomysłów, można w niej znaleźć sporo piękna, zadumy, wyciszenia. Szczególnie podoba mi się utwór ostatni, Happy Audio, w którym przez 11 minut właściwie nic się nie dzieje - jeden zapętlony motyw jest powoli podgłaśniany, aż do maksymalnego poziomu pod koniec. Niesamowity. Faktycznie jest to muzyka do słuchania w lecie...

Komentarze do notki Fennesz - Endless Summer

  1. kortez powiedział(a):

    Pozostaje mi tylko pogratulować tak wspaniałego gustu. Fennesz jest w swej prostocie niezwykły. Endless Summer jest świetne, ale płyta Venice o wiele bardziej przypada do gustów fanów ambientu.

Dodaj komentarz: