
No niestety, nie mogę się do najnowszej płyty duetu Air przekonać. A niby zaczyna się fajnie: świetny instrumentalny
Space Maker z niezłym basem, a potem fortepianowy riff w
Once Upon a Time. Niestety potem jest już zdecydowanie gorzej - fortepian gra prawie w kółko takie same tematy w prawie każdym utworze, wokale są bezbarwne, a gościnny śpiew Jarvisa Cockera w utworze
One Hell of a Party przywodzi na myśl gorsze dokonania Rogera Watersa. Po prostu straszliwa nuda wieje z tej płyty. Nie polecam.
Ta notka została wysłana 08 lutego 2007 o 09:31:26.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
08 lutego 2007 o 15:24:29
O, mam identyczne zdanie na temat tej płyty. Jedynie Photograph mi się jako tako podoba, ale za nic nie ratuje, Nudy.
Pomijając to, że płyty jeszcze nie ma ;>
08 lutego 2007 o 22:26:19
Hehe "Mer du Japon" jest fajny a reszta kiepska, fakt. Ale skończmy z Air, żabojady nigdy nie potrafili zrobić dobrej elektroniki, wszystko tam jakieś takie nijakie. Ale pozwól, że Cie oświecę i skieruję twoją uwagę w inną stronę ;) Posłuchaj to ; LIQUID DIVINE - BLACK BOX (2007) . Płytka niedługo się ukarze i będzie jeszcze lepsza od ich debiutu- alb. INTERFACE (2005). Elekrtronika genialna, nowatorska, natchniona z duszą, istna synteza wszystkiego co najlepsze w muzyce elektronicznej lat 90'. Liquid Divine wyznaczają nowatorskie trędy w muzyce electro i nie tylko. Już nie mogę się ich albumu doczekać, tym bardziej, że polska edycja będzie zawierać dodatkowe CD (digipack) z ich remixami m.in. Toma Waxa
Pozdr.
09 lutego 2007 o 07:36:28
@Time -> Dzięki za rekomendację, ale electropopu nie słucham i raczej słuchać nie będę - co nieco znam z tego tematu i 99% rzeczy mnie odrzuca.
A żabojady potrafili robić dobrą elektronikę, więc nie można uogólniać.
09 lutego 2007 o 12:24:57
Air, Celuloide...ehh nie przekonują mnie, za dużo trywialni i ckliwi. Co do electropopu, nie znasz tematu skoro Liquid Divine wrzucasz do jednego worka. Nie można dobrze poznać elektroniki bez jej różnych twarzy, prawdziwy fan elekroniki jest otwarty na wszystkie nurty. Szkoda , że w Polsce electro jest kojarzone z DM i latami 80', tymczasem jest to prężny nurt mieszający nowoczesną elektronikę (jest taki album "Welcome to Earth" - APB, który postawił kamień milowy w powstaniu futurepopu, choć powstał w 1999r. jest tak samo nowoczesny jakby powstał dziś, na tym polega underground, że czasami coś wychodzi ponadczasowego. Na Zachodzie znani dj-e sięgają po electro w swoich remixach, bo to jest coraz modniejsze a w Polsce na imprezach masowych tani trance i house, ciągle wiooocha. Chociaż ostatnio znani polscy dj-e Wet Fingers - Adamus i Mafia Mike zremiksowali na singlu Camouflage ich kawałek The Pleasure remains z alb. Relocated 2006., czyli są jakieś jaskółki... Pzdr.