Maria Sadowska - Tribute to Komeda
Zaraz się co niektórzy zdziwią: a co ten marcolphus tutaj pisze? Coś z polskiego mainstreamu??? Oj, starzeje się chłop...Tak wyszło - żona chciała posłuchać, no to ja przy okazji też posłuchałem. Zaczyna się naprawdę fajnie - najpierw a capella kołysanka z filmu Dziecko Rosemary, a potem całkiem zawodowy dub w postaci utworu Time 4 Love. No i tyle zalet. Cała reszta, to typowa łupanka popowa serwowana nam notorycznie przez radio. W dodatku Sadowska jest bardzo słabą wokalistką, nie wyróżniającą się NICZYM od innych Kasi Cerekwickich czy Gosi Andrzejewicz. Chłam, a tak fajnie się zaczyna.
