
Solea Amphibia to właściwie jeden człowiek - Lars-Marcus Jungnell. Płyta wydana w małej wytwórni, zapewne w niedużym nakładzie i przez to nieznana szerszej publiczności. A szkoda, bo jest to naprawdę przyzwoity kawałek ambientu, momentami przypominający dokonania najsłynniejszych przedstawicieli gatunku, typu Global Communication, The Orb czy Banco de Gaia. Mamy tutaj dużo długich, łagodnych dźwięków syntezatorów (np.
Ilaga, Fiesta, Floating Glassy Raft), czasami pojawia się powolny, dubowy rytm (
Lake Bajkal), czasami jest mocno dynamicznie (
Virtual Sine Wave, Trunk II), a raz mamy nawet łagodny drum'n'bass (
Raid Neptune). Niestety, pomimo świetnego początku (pierwsze 4 utwory) potem całość staje się lekko nudna, dopiero ostatni kawałek z powrotem przynosi wiarę w dokonania kapeli. Ale w sumie jest to całkiem przyjemna płyta.
Ta notka została wysłana 27 lutego 2007 o 09:04:43.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.