Przeczytane - Aleksander Kościów: Świat nura

31 marca 2007, 11:19:26
Książka gruba, fajnie napisana, z totalnie zawaloną końcówką i brakiem pomysłu na fabułę. Właściwie to nadal nie wiem, o co w niej chodziło. Autor miał ciekawy pomysł na początek (lekko przypominający Klub Dumas), pisze też ciekawie (chociaż tak gdzieś od połowy zaczyna wiać nudą), ale to jak zakończył spowodowało, że dwa dni chodziłem zły (naprawdę końcówka jest beznadziejna). Szkoda.

Polskie seriale #22 - Ranczo

28 marca 2007, 16:01:11
Obraz polskiej wsi na wesoło. No i rzeczywiście czasami jest wesoło, sympatycznie i miło. Całkiem jak nie w Polsce... Aktorsko nieźle, fabularnie nieźle, ogólnie jednak tak sobie - nie wciąga w ogóle. Ale ostatnie odcinki oglądało jakieś 7 milionów widzów...

Laurent Garnier - Unreasonable Behaviour

28 marca 2007, 15:53:05
Płyta będąca hołdem dla pionierów techno (Detroit, te sprawy). Muzycznie jest całkiem przyjemnie - dużo długich, głębokich dźwięków, większość utworów to albo jakieś trip-hopowo-podobne rzeczy (Cycles d'Oppositions, Downfall, Communication from the Lab, City Sphere), albo house (Greed, The Man with the Red Face, Dangerous Drive) albo jakieś inne syntezatorowe rzeczy (The Sound of the Big Babou). Jest bardzo klimatycznie, Garnier osiągnął tutaj swój własny styl. Jednakże ten album nie byłby tym, czym jest, gdyby nie jeden, słynny utwór: The Man with the Red Face. Opatrzony rewelacyjnym teledyskiem i genialną partią saksofonu, przez 9 minut czaruje super-niskim basem, monotonnym rytmem i świetnymi klawiszami. Po prostu arcydzieło. Dla tego kawałka warto sięgnąć po resztę - która też jest bardzo dobra.

Polskie seriale #21 - Dwie strony medalu

27 marca 2007, 21:31:43
Tadam!! Reaktywacja opisów polskich seriali - pojawiły się nowe - trzeba trzymać rękę na pulsie.

Dwie strony medalu to serial dziejący w środowisku sportowców (głównie młodych) i ich trenerów. Aktorsko bardzo dobrze (jedynie Olbrychski mnie denerwuje), zwłaszcza świetna jest Ewa Wencel - całkiem inna rola niż w M jak Miłość. Ogólnie ogląda się to całkiem nieźle, chociaż młodzi aktorzy raczej drętwi, a akcja jakoś tak powoli się rozwija. Poza tym na poziomie.

Various - Wighnomy Bros. | Robag Wruhme: Remikks Potpourri II

22 marca 2007, 14:59:21
Druga część składanki z remiksami autorstwa Robaga Wruhme i kolegi. Pierwsza była dość słaba, natomiast druga jest zdecydowanie lepsza. Mamy tutaj też bardziej znanych wykonawców zremiksowanych: Future Sound of London, Underworld, Depeche Mode, Royksopp, Ellen Allien... Całość jest łagodniejsza i dużo ciekawsza. Ponieważ większość remiksów pochodzi z ubiegłego roku (a na pierwszej były to lata głównie 2004-2005) można zauważyć zdecydowany rozwój. Już nie ma tutaj tylu zbędnych i drażniących dźwięków. Jest klimat (Paul Kalkbrenner, FSOL, Royksopp), są melodie (Depeche Mode, Jean-Paul Bondy, Gustav), jest przyjemnie i interesująco. Zdecydowane tak.

Rush - Caress of Steel

22 marca 2007, 10:55:23
No i znowu mnie wzięło na słuchanie Rush. Nawet kilka płyt, które poprzednio zjechałem zaczęły mi się podobać. Ech, starość, nie radość. W każdym razie sięgnąłem po ich starsze dokonania. No i nie jest tak źle. Na początku faktycznie słychać kopiowanie typowo hardrockowych kapel typu Led Zeppelin (Bastille Day, I Think I'm Going Bald), faktycznie druga strona winyla czyli The Fountain of Lamneth jest straszliwie nudna, przegadana i nieciekawa, ale jest tutaj jeden doskonały kawałek: The Necromancer. Zalatujący momentami mocno The Mars Volta (czyli wiadomo kto z kogo zrzynał), zwłaszcza w świetnych solówkach. Kawałek naprawdę ciekawy, zaczyna się spokojnie, ale potem rozwija się doskonale - są solówki, grzmocenie w gary, bas kroczy mocno (he, he, ale poetyka). Mocna sprawa, dla tego kawałka warto sięgnąć po tę płytę.

Beck - The Information (deluxe edition)

22 marca 2007, 10:46:07
Płyta The Information okazała się być zaskakująco dobra (po wyjątkowo słabej Guero). Była świeża, ciekawa, choć brzmieniowo nawet lekko mało urozmaicona. W każdym razie niezła. A że obecnie jest moda na wydawanie wersji deluxe płyt, dlatego doczekaliśmy się także takiego wydania. Całość składa się z dwóch płyt CD i jednej DVD. DVD nie znam, więc się nie wypowiadam. Pierwsza płyta CD to oczywiście cały album plus 3 utwory znane z różnych światowych wydań "podstawki". Nic nowego i szczególnego. Interesująca jest za to płyta CD nr 2. Zawiera bowiem 6 remiksów. Remiksów w większości mało ciekawych - przypominających raczej nagrania z fatalnej płyty Guerolito. Jednakże są dwa wyjątki: po pierwsze remiks Ellen Allien - fajny, minimalistyczny, motoryczny ni to house, ni to electro - w każdym razie fajne. I po drugie magnum opus płytki - 14 i pół minutowy remiks Ricardo Villalobosa - długi, minimalistyczny, z zapętlonymi wokalami, po prostu majstersztyk. Dla samego tego utworu warto mieć tę płytkę - choć osobiście wolałbym, aby wyszedł singel Cellphone's Dead, zawierający te dwa najlepsze miksy. Reszty mogłoby raczej nie być...

Van Halen - For Unlawful Carnal Knowledge

21 marca 2007, 16:25:10
Właściwie, to moje odczucia są takie same jak przy Extreme. Taka muzyka się strasznie zestarzała - nawet hard rock z lat 70-tych lepiej brzmi. A kiedyś zasłuchiwałem się w utworach Poundcake i Judgement Day... Teraz drażni mnie właściwie wszystko - wokal, zaśpiewy, chórki, nudne gitary, nędzne riffy itp. Szkoda czasu, zdecydowanie.

Extreme - III Sides to Every Story

19 marca 2007, 16:07:56
Wzięło mnie na wspominki. W początkowych latach liceum uwielbiałem tą płytę, niektórych kawałków mogłem słuchać non stop (np. Cupid's Dead czy Peacemaker Die). Teraz z ciekawości powróciłem do niej i... nie wiem, czemu mi się podobała. Wszystko tu takie oczywiste i banalne (nawet końcowa, trzy-częściowa suita Everything Under the Sun jest wyjątkowo nudna, ckliwa i patetyczna). Może jedynie pierwsze 6, typowo hard-rockowych kawałków jest godnych uwagi, ale i tak nie wybijają się ponad przeciętną. Nudy.

Jacob Groth featuring Misen - Oernen Soundtrack

17 marca 2007, 18:25:42
Muzyka do serialu Orzeł (dzisiaj przedostatni odcinek, chlip). Dość przyjemna, momentami ambientowa, w większości jednak zawiera mroczne piosenki, czasami z akompaniamentem gitary, czasami orkiestry... Czasem przypomina płytę Passion Peter Gabriela, innym razem dokonania Brada Fiedela, albo zespołu Clannad... Pasuje do filmu bardzo - taka mroczna i zimna.
Wcześniejsze wpisy      Nowsze wpisy