
Wzięło mnie na wspominki. W początkowych latach liceum uwielbiałem tą płytę, niektórych kawałków mogłem słuchać non stop (np.
Cupid's Dead czy
Peacemaker Die). Teraz z ciekawości powróciłem do niej i... nie wiem, czemu mi się podobała. Wszystko tu takie oczywiste i banalne (nawet końcowa, trzy-częściowa suita
Everything Under the Sun jest wyjątkowo nudna, ckliwa i patetyczna). Może jedynie pierwsze 6, typowo hard-rockowych kawałków jest godnych uwagi, ale i tak nie wybijają się ponad przeciętną. Nudy.
Ta notka została wysłana 19 marca 2007 o 16:07:56.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
19 marca 2007 o 16:13:39
Gusta z czasem się zmieniają
19 marca 2007 o 16:14:18
No, zwłaszcza między 15. a 30. rokiem życia
02 kwietnia 2007 o 22:25:12
A mi się nadal bardzo podoba... :D:D