
Niespodziewanie szybko Reznor przygotował nową płytę - wcześniej poszczególne płyty dzieliło co najmniej 5 lat, a teraz już po dwóch możemy cieszyć się nowymi nagraniami NIN. No właśnie - cieszyć się. Po słabej płycie
With Teeth, Trent postanowił powrócić do korzeni - do okolic
The Downward Spiral. Jest tutaj zdecydowanie elektronicznie, głośno, agresywnie... Naprawdę dobra płyta, nie ma na niej tyle wypełniaczy co na poprzedniej. Utwory są co prawda dość krótkie, jest ich trochę za dużo, ale słucha się przyjemnie. Można trafić na coś naprawdę mocnego (
Vessel, The Great Destroyer), coś nastrojowego (
Another Version of the Truth, The Greater Good), coś dynamicznego (
Hyperpower!, My Violent Heart). Parę utworów jest rewelacyjnych (
Vessel, Hyperpower!, Me, I'm Not, The Greater Good, Zero-Sum), parę dobrych (
The Good Soldier, Another Version of the Truth, Capital G), a kilka też słabych (
The Beginning of the End, The Great Destroyer). Ale całościowo - naprawdę nieźle...
Ta notka została wysłana 17 kwietnia 2007 o 09:07:40.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
22 kwietnia 2007 o 17:13:30
no nie mogę się zgodzić. płyta jest bardzo cukierkowa, wcale nie przypomina tds, ani żadnej innej. nie wspomnę już o hicie 'god given' z tekstem 'come on, sing along, everybody now!', który ilekroć słyszę, śmieję się sam do siebie.