Przeczytane - Łukasz Orbitowski: Tracę ciepło

Książka składa się z trzech części: pierwsza jest rewelacyjna, druga niezła, a trzecia bez sensu. Całość to trzy przygody z życia Kuby, głównego bohatera, mieszkającego od dzieciństwa w Krakowie i od pewnego czasu widującego duchy. Właściwie to odczucia mam podobne jak przy Świecie Nura - początkowo dobre, ale końcówka spieprzona cacy... Najlepiej, gdyby książka składałaby się wyłącznie z części pierwszej - o przygodach bohatera w podstawówce. Wtedy byłaby to bardzo dobra pozycja, choć krótka. No i tytuł jest okropny - nie wiadomo o czym, nie wiadomo po co... Szkoda, bo autor pisze bardzo dobrze i sprawnie, czyta się to nieźle, pomimo drobnych błędów w historii i topografii Krakowa (przy ul. Szerokiej nigdy nie było Muzeum Etnograficznego) i pomimo czasami czytelnych inspiracji (np. powiedzonka Konrada prawie żywcem przeniesione z komiksu Wilq). Poza tym nie lubię horrorów - czasami sceny humorystyczne kontrastowały z makabreską.

Z drugiej strony - czytając pierwszą część książki cały czas czułem się tak, jakbym czytał opowiadanie o sobie... Autor to prawie mój rocznik, obaj jesteśmy z Krakowa, ja wychowałem się jakiś kilometr od miejsca zamieszkania bohatera, miałem podobne problemy w szkole (choć nie tak drastyczne), chodziłem po tych samych miejscach, pamiętam te same szczegóły. Może dlatego ta pierwsza część powieść tak bardzo mi się podoba. Chociaż fabularnie też jest dobra...

Komentarze do notki Przeczytane - Łukasz Orbitowski: Tracę ciepło

  1. snufkin powiedział(a):

    Ad 2 akapit, to musi być ciekawe doznanie, czytać o swoim podwórku oczami kogoś innego. :)

Dodaj komentarz: