
Minimalny, lekko klikowy, ale za to bardzo, bardzo melodyjny house. Gość ma swój własny styl - mało dźwięków, czasem są one dość ostre, ale za to wokal jest momentami tak wciągający, że wwierca się w głowę błyskawicznie i nie wychodzi z niej długo. Melodie w takich kawałkach jak
Tide, Grut Wall, I Know Howser czy
Huggy's Parade od razu chwytają - całkiem jak dobre kawałki pop. Całość ma w dodatku niepowtarzalny klimat - naprawdę niezła płyta.
Ta notka została wysłana 06 maja 2007 o 21:51:24.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
07 maja 2007 o 10:50:48
Wprost uwielbiam, gdy ściągam jakąś nową płytę, a ściąganie zatrzymuję się po pierwszym utworze...