Płyty liźnięte
I kolejna porcja płyt, o których nie warto pisać pełnych notek, a jedynie wystarczy podsumować jednym, dwoma zdaniami:
Alexander Kowalski - Changes
Kolejny Niemiec polskiego pochodzenia. Na tej płycie gra bardzo sztampowy house, taki z wokalami, mocnymi beatami i przyjemnymi klawiszami.
Ulrich Schnauss - Far Away Trains Passing By
Bardzo łagodne, chilloutowe kawałki, niesamowicie relaksujące. Nie jest ambient, czasami zdarza się nawet jakiś mocniejszy beat.
Within Temptation - The Heart of Everything
Kolejna kapela grająca w stylu Evanescence czy Lacuna Coil - mocne riffy, damski wokal, podniosła atmosfera. Zdecydowanie nie dla mnie.
Holden - The Idiots are Winning
Minimalne techno - zbyt minimalne. Mało ciekawych pomysłów, mało melodii, mało muzyki (jeden kawałek to 2 minuty ciszy, a dwa inne to jakieś wygłupy).
Millionaire - Paradisiac
Podobno to podróba Queens of the Stone Age. Faktycznie, momentami dość podobne. Ale kawałek I'm on a High jest genialny. Szkoda, że tylko on. Reszta jest tylko hałaśliwa.
Miss Kittin - Live at Sonar
Raczej nudnawy set zagrany na żywca na festiwalu Sonar (w Hiszpanii, grają tam tylko elektroniczni wykonawcy i zawsze chciałem na niego pojechać).
Sascha Funke - Bravo
Kolejna porcja electro-house'u. Nic szczególnego, drażni mnie wokal.
Alexander Kowalski - Changes
Kolejny Niemiec polskiego pochodzenia. Na tej płycie gra bardzo sztampowy house, taki z wokalami, mocnymi beatami i przyjemnymi klawiszami.
Ulrich Schnauss - Far Away Trains Passing By
Bardzo łagodne, chilloutowe kawałki, niesamowicie relaksujące. Nie jest ambient, czasami zdarza się nawet jakiś mocniejszy beat.
Within Temptation - The Heart of Everything
Kolejna kapela grająca w stylu Evanescence czy Lacuna Coil - mocne riffy, damski wokal, podniosła atmosfera. Zdecydowanie nie dla mnie.
Holden - The Idiots are Winning
Minimalne techno - zbyt minimalne. Mało ciekawych pomysłów, mało melodii, mało muzyki (jeden kawałek to 2 minuty ciszy, a dwa inne to jakieś wygłupy).
Millionaire - Paradisiac
Podobno to podróba Queens of the Stone Age. Faktycznie, momentami dość podobne. Ale kawałek I'm on a High jest genialny. Szkoda, że tylko on. Reszta jest tylko hałaśliwa.
Miss Kittin - Live at Sonar
Raczej nudnawy set zagrany na żywca na festiwalu Sonar (w Hiszpanii, grają tam tylko elektroniczni wykonawcy i zawsze chciałem na niego pojechać).
Sascha Funke - Bravo
Kolejna porcja electro-house'u. Nic szczególnego, drażni mnie wokal.

09 maja 2007 o 19:48:37
hm, moze zamiast pisac o plytach, o ktorych nawet nie za bardzo z twojego punktu widzenia warto wspominac, to lepiej zrobic recenzje tej jednej i nieprzecietnej?
09 maja 2007 o 20:05:35
O jednej i nieprzeciętnej już dawno napisałem. A o tych też warto było wspomnieć. Jak jest coś ciekawszego to piszę więcej...