
Jakoś tak się złożyło, że znam wszystkie 3 płyty z remiksami Svena Vatha, a nie znam ani jednej z jego 5. solowych płyt... Dziwak ze mnie. W każdym razie ze wszystkich trzech
Six in the Mix jest zdecydowanie najgorsza. Zaczyna się niby ciekawie - fajne, minimalne duby C-Rocka i Michael Mayera wprowadzają w miły klimat. A potem jest już tylko dużo gorzej. Właściwie to mamy cały czas hard-technowatą sieczkę, niezależnie od tego czy remiks robi Claude Young, czy Anthony Rother, czy Si Begg, czy Sensorama. Wszystkie kawałki są zrobione według jednego schematu: mocny beat, prawie zero basu, wiercące ucho dźwięki i zero melodii. No po prostu męczarnia. Najgorzej wypada trio Thomas Krome-Johannes Heil-Chris Liebing - trzy różne kawałki, a wszystkie brzmią tak samo!! Horror, panie drogi, horror. Szkoda czasu.
Ta notka została wysłana 26 maja 2007 o 22:06:10.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.