
Debiutancki album klasyków space rocka jest... psychodeliczny i, niestety, jeszcze nie space rockowy. Chyba mało ceniony przez samych muzyków, skoro ani na późniejszych składankach, ani na koncertówce nie ma ani jednego utworu z tej płyty. A szkoda, bo to całkiem sympatyczny kawałek muzyki. Rozpoczyna się mocno bluesowo (
Hurry on Sundown), a potem robi się już bardzo psychodelicznie, jest pełno odlotów klawiszowo-gitarowych (
The Reason Is?, Paranoia), ale także fajne improwizacje (
Be Yourself, Seeing It As You Really Are) czy lekko odleciana balladka na koniec (
Mirror of Illusion). Oczywiście wiele rzeczy się już zestarzało, ale i tak słucha się tego całkiem fajnie.
Ta notka została wysłana 30 maja 2007 o 09:31:10.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.