Nomeansno - Why Do They Call Me Mr. Happy?
Zrobiło się gorąco, więc powracam do słuchania ciężkiej muzy. Mój kumpel kiedyś mnie mocno katował Nomeansno - był nawet na ich koncercie w Polsce. Koncert był podobno świetny, a najciekawszy patent wydarzył się pod jego koniec. Z zespołem grało dwóch perkusistów i pod koniec ostatniego utworu techniczni zaczęli rozbierać perkusję, na której muzyk wciąż jeszcze grał! Podobno dało to komiczny efekt.Ale wracając do płyty. Nomeansno to klasyka kanadyjskiego podziemia. Zespół tworzy dwóch braci - Rob Wright gra na basie i śpiewa, a John Wright wali w kotły i sporadycznie przygrywa na klawiszach. I do tego dołączają do nich różni gitarzyści (np. na płycie Wrong grał niejaki ? - tak, tak, znak zapytania)Ich gra opiera się głównie na sekcji i riffowym basie - gitarę słychać słabo (co akurat uważam za wadę, czasami przydałaby się jakaś solówka - no, ale to underground przecież, solówki są nie dla nich). Słyszałem parę płyt, ale tylko Why Do They Call Me Mr. Happy? przypadła mi do gustu. Jest tutaj to co uwielbiam w surowej, ale skomplikowanej muzyce rockowej. Klasyczny skład: gitara, bas, perkusja, utwory są długie, pełne wstawek instrumentalnych, dość ciężkie (niekiedy prawie ponad miarę, jak w Kill Everyone Now, gdzie kawałek zaczyna się fajnym riffem, ale refren to już totalna miazga - wrzaski, chaos, punkowa perkusja - horror prze 8 minut), ale też czasami melodyjne (np. przebojowy Slowly Melting, świetny The Land of the Living), czasami zaskakująco spokojne (I Need You, Lullaby), ale też momentami nużące (Kill Everyone Now, The River), albo irytujące teatralną manierą śpiewania (Machine). Na końcu jest największa perełka płyty - Cats, Sex and Nazis - genialny riff na basie, dużo sampli, gitarzysta wstawia czasem znane riffy gitarowe, tekstowo też jest sporo nawiązań do innych nagrań - fantastyczny kawałek. Całość robi dobre wrażenie i jest idealna do postawienia na półce między Rollins Band a Helmetem.

19 czerwca 2007 o 12:23:23
_Kanadyjskiego_ podziemia, fgs.
Między "Sex Mad" a moim ulubionym "0+2=1" włącznie wiosłował Andrew Kerr.
19 czerwca 2007 o 12:25:13
@sierra_papa: Mea culpa, poprawione.
19 czerwca 2007 o 14:16:48
"między Rollins Band a Helmetem", niezłe porównanie...
na Why Do They... na gitarze grał sam Rob Wright, Kerr odszedł niedługo wcześniej i stąd gitara głębiej w miksie; zabawne, że akurat Kill Everyone Now i The River oceniasz jako nużące - to jedne z najlepszych kawałków w ich karierze.
22 czerwca 2007 o 13:02:12
Dla mnie The Day everything became nothing
oraz Real Love