Pink Floyd - Meddle

Jedna z lepszych płyt Floydów. Właściwie to są tutaj tylko 3 godne uwagi utwory, ale sama ich obecność podnosi ocenę płyty bardzo wysoko. Mowa tutaj o: Echoes - wspaniały, epicki utwór, w oryginale zajmujący całą drugą stronę winyla, ze wspaniałymi solówkami, organami Hammonda, intrygującymi odgłosami, psychodeliczną wstawką - słowem Pink Floyd idealny; One of These Days - kawałek oparty na świetnej linii basu, niesamowicie dynamiczny i wciągający; oraz A Pillow of Winds - jedna z najładniejszych ballad Floydów. Pozostałe trzy kawałki są dość słabe: Fearless - to taki sobie, spokojny utwór, rodem z płyty More; San Tropez to nie-wiadomo-co - taka sobie nudnawa pioseneczka; Seamus - to tylko bluesowe pitolenie na gitarce. Ale i tak fajna to płyta, głównie dzięki Echoes.

PS. A gdyby ta płyta wyglądała tak:

1. Atom Heart Mother (23:39)
2. Echoes (23:21)

To by dopiero było ciekawie...

Komentarze do notki Pink Floyd - Meddle

Dodaj komentarz: