
Jedna z lepszych płyt Floydów. Właściwie to są tutaj tylko 3 godne uwagi utwory, ale sama ich obecność podnosi ocenę płyty bardzo wysoko. Mowa tutaj o:
Echoes - wspaniały, epicki utwór, w oryginale zajmujący całą drugą stronę winyla, ze wspaniałymi solówkami, organami Hammonda, intrygującymi odgłosami, psychodeliczną wstawką - słowem Pink Floyd idealny;
One of These Days - kawałek oparty na świetnej linii basu, niesamowicie dynamiczny i wciągający; oraz
A Pillow of Winds - jedna z najładniejszych ballad Floydów. Pozostałe trzy kawałki są dość słabe:
Fearless - to taki sobie, spokojny utwór, rodem z płyty More;
San Tropez to nie-wiadomo-co - taka sobie nudnawa pioseneczka;
Seamus - to tylko bluesowe pitolenie na gitarce. Ale i tak fajna to płyta, głównie dzięki
Echoes.
PS. A gdyby ta płyta wyglądała tak:
1. Atom Heart Mother (23:39)
2. Echoes (23:21)
To by dopiero było ciekawie...
Ta notka została wysłana 21 czerwca 2007 o 15:50:29.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.