Geni wciąga
Nie jestem zbyt dobrym Internautą. Nie pociągają mnie żadne serwisy społecznościowe, nie czytam zbyt wiele blogów, odwiedzam regularnie zaledwie kilka for, w Gadu-Gadu mam najwyżej 20 kontaktów... Dlatego czasami jestem do tyłu. Ale dzisiaj odkryłem coś super-fajnego: Geni.com, czyli strona na której można stworzyć własne drzewo genealogiczne. Świetna zabawa, przy okazji musiałem sobie przypomnieć wszystkich swoich wujków, ciotki itp... No i nie zapomnę już, kto jest czyim krewnym i w jakim stopniu...

03 lipca 2007 o 16:28:48
Niestety, minusem geni.com jest język, ehh Przynajmniej dla lwiej części moich krewnych, szczególnie powyżej 45 rż. Ale moje drzewko rozrasta się ciągle i ładnieje w oczach
Tak czy inaczej - pomysł jest świetny.
03 lipca 2007 o 16:59:39
Nie rejestruję się tam, ale sądząc po designie powiem: daj sobie z tym spokój. Jeśli Twoje zainteresowania genealogiczne wykroczą poza frajdę związaną z kilkudziesięcioma osobami z rodziny, to później najprawdopodobniej tylko się naklniesz, próbując jakoś przenieść to do formy, gdzie będzie można ewidencjonować dokumenty, tworzyć sensowne raporty czy zajmować się genealogią na pół-poważnie.
W mojej bazie mam ok. 400 osób i niespecjalnie sobie wyobrażam, żeby idąc do archiwum nie mieć bazy ze sobą na laptoku, czy uzależniać efekty kilkuletniej pracy od tego, czy komuś nagle nie przejdzie ochota na udostępnianie serwisu i z dnia na dzień Twoje dane nie pójdą się kochać. Lepiej przejrzyj "program genealogiczny" na Wikipedii i dokonaj właściwego wyboru, póki nie jest za późno
btw. Wolnostojące programy genealogiczne również posiadają opcje eksportu drzewa do HTMLa, więc w tej kwestii nic nie tracisz.
04 lipca 2007 o 08:29:12
torero: Ani przez chwilę nie traktowałem tego inaczej niż zabawę. Genealogia nie jest dla mnie i mam zamiaru się tym zajmować. Po prostu drzewka mi się podobają i tyle.
04 lipca 2007 o 15:54:20
Też zajmuję się tym hobbystycznie i nic więcej, ale i tak odradzam tego typu serwisy. Nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy nie wciągnie Cię to za czas jakiś, a w takim przypadku szkoda Twojego czasu na kompletowanie tego w takiej formie. Pomijając zupełnie fakt, że - jak wspomniałem - ulotność miejsc sieciowych jest IMHO przy czymś takim nieakceptowalna.

Też nie planowałem zająć się tym dłużej, niż na parę wieczorów... dopóki coś mnie nie podkusiło, żeby podejść na plebanię i sprawdzić w archiwach. Zrobiłem zdjęcie jednego dokumentu i... wpadłem po uszy, czego i Tobie życzę