
Zapewne nie ma osoby, posiadającej uszy (i słyszącej), która by nie znała początku utworu
Pacific - charakterystyczne ćwierkanie ptaszków i naśladujący saksofon syntezator. Ogromny hit i w dodatku jeden z pierwszych utworów muzyki tanecznej, który odniósł ogólnoświatowy sukces. Dzięki niemu 808 State zaistnieli i podpisali umowę z kultową wytwórnią ZTT - a płyta
Ninety to ich debiut w ramach tej formacji i druga płyta w ogóle. Prawdę mówiąc, nigdy nie przepadałem za ich dokonaniami - wydawały mi się jakieś takie chaotyczne, z nieciekawymi melodiami, kojarzyły z brakiem konceptu, co do kształtu utworów. Płyta Ninety nie zmienia mojego stosunku, ale słucha się jej dość przyjemnie - oczywiście, jeżeli kogoś nie rażą dość przestarzałe brzmienia elektroniczne (w końcu to album z grudnia 1989 roku). Co ciekawe, druga strona winyla jest dużo ciekawsza, niż pierwsza - mamy tutaj bardzo agresywny (jak na tamte lata), dynamiczny utwór
Donkey Doctor, motoryczny
808080808, delikatny
Sunrise, przywodzący na myśli późniejsze dokonania The Chemical Brothers, oraz króciutki, sympatyczny
The Fat Shadow (pointy head mix). Na pierwszej stronie, oprócz wspomnianego już
Pacific mamy też piosenkę
Magical Dream, całkiem nieźle otwierającą album oraz utwory
Ancodia i
Cobra Bora, które są dokładnym przykładem na moją tezę o chaosie. Ta płytka może służyć obecnie jako jedynie nostalgiczna podróż w przeszłość - gdyż nie obroniła się zbytnio naporowi czasu...
Ta notka została wysłana 13 lipca 2007 o 15:04:59.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.