Prince - Planet Earth

Pomysł dodawania nowej płyty Prince'a do gazety jest świetny (szkoda, że nie to nie było u nas...), natomiast poziom artystyczny tej płyty jest tragiczny... Niestety, Prince, po dwóch niezłych albumach (czyli Musicology i 3121) wydał jakiś odrzut, na którym ciężko znaleźć coś fajnego. Mamy tutaj albo zwykłe, mdłe pioseneczki (The One U Wanna C, Resolution, Lion of Judah), całkowicie beznadziejne i ckliwe balladki (Future Baby Mama, Somewhere Here on Earth), czy w końcu hałaśliwe pseudo-rockowe granie (Guitar). Jedynie dwa kawałki są niezłe: tytułowy, ciekawie rozwijający się, choć lekko patetyczny, to trzymający poziom oraz Chelsea Rodgers, całkiem sympatyczny funk z damskim wokalem. Szkoda, że takie coś się ukazało...

Komentarze do notki Prince - Planet Earth

Dodaj komentarz: