
Pomysł dodawania nowej płyty Prince'a do gazety jest świetny (szkoda, że nie to nie było u nas...), natomiast poziom artystyczny tej płyty jest tragiczny... Niestety, Prince, po dwóch niezłych albumach (czyli
Musicology i
3121) wydał jakiś odrzut, na którym ciężko znaleźć coś fajnego. Mamy tutaj albo zwykłe, mdłe pioseneczki (
The One U Wanna C, Resolution, Lion of Judah), całkowicie beznadziejne i ckliwe balladki (
Future Baby Mama, Somewhere Here on Earth), czy w końcu hałaśliwe pseudo-rockowe granie (
Guitar). Jedynie dwa kawałki są niezłe: tytułowy, ciekawie rozwijający się, choć lekko patetyczny, to trzymający poziom oraz
Chelsea Rodgers, całkiem sympatyczny funk z damskim wokalem. Szkoda, że takie coś się ukazało...
Ta notka została wysłana 24 lipca 2007 o 14:02:14.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.