
Bardzo ciekawe, koncertowe, połączenie techno z jazzem - ale nie w stylu nu-jazzowym, tylko raczej house'owo, ambientowo, drum'n'bassowo jazzowym. Laurent Garnier odpowiada za elektronikę, Bugge Wesseltoft i Benjamin Rippert za jazzujące organy a Philippe Nadaud za świetny saksofon i sporadycznie flet. Wychodzi z tego mieszanka niesamowita - począwszy od spokojniejszego
63, poprzez szybkie
Butterfly, Controlling the House i
The Battle, aż po fantastyczny blues
Barbiturik Blues, z mnóstwem improwizacji. Majstersztyk. Jedynym minusem jest pojawiający się od czasu do czasu MC, który swoim rapowaniem trochę mi przeszkadza - ale ogólnie raczej pasuje do reszty.
Ta notka została wysłana 26 lipca 2007 o 15:59:15.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.
26 lipca 2007 o 16:32:57
on był na Openerze?
26 lipca 2007 o 17:53:26
Chyba spróbuję, przez wzgląd na Laurent Garnier.
27 lipca 2007 o 09:13:19
@Joasia: Tak był, jakiś czas temu.