
Album wydany po świetnej płycie
Rubycon. Jest to zapis koncertu - jeżeli wszystkie koncerty TD zawierały tyle fajnej, improwizowanej muzy, to pozostaje tylko zazdrościć. W każdym razie mamy tutaj kontynuację tego, co najlepsze na
Rubyconie - zapętlone motywy, długie dźwięki organów, melotron, syntezatory... Dodatkowo są też świetne dźwięki gitary - przesterowane, lekko psychodeliczne, dodające uroku oraz, co dla mnie jest nowością w muzyce TD (ale dopiero 4 płyty przesłuchałem), instrumenty perkusyjne, doskonale wpasowujące się w ten rodzaj muzyki. Podobnie jak w przypadku
Rubyconu, część pierwsza suity jest dużo ciekawsza, niż część druga - w drugiej pojawiają się dłużyzny. Ale ogólnie całość wypada sympatycznie - coś dla fanów analogowych brzmień.
Ta notka została wysłana 16 sierpnia 2007 o 15:44:11.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz.