Marek Biliński - Ogród Króla Świtu

Absolutnie klasyczna płyta polskiego Jarre'a. Całość na bardzo dobrym poziomie, pełna świetnych brzmień, ciekawych melodii, przebojowych brzmień... Długo by można wymieniać. Zaczyna się dość ambientowo (jak byśmy dzisiaj powiedzieli) - Ogród w przestworzach to zwiewny, przyjemny utwór pozbawiony rytmu - coś jak Vangelis. Drugi utwór - Wśród kwiatów zapomnienia - jest już bardziej podniosły, z mocnymi klawiszami, momentami przypomina Tangerine Dream. Kolejny kawałek to już jeden z dwóch wielkich przebojów z tej płyty - Błękitne Nimfy. Bardzo Jarre'owy, ze świetnym motywem przewodnim, mocnym rytmem, świetnymi solówkami. Kończący pierwszą płytę winyla utwór Śpiew rajskich ptaków to króciutka, sympatyczna etiudka syntezatorowa. Drugą stronę płyty rozpoczyna kolejny przebój - Fontanna radości - bardzo dynamiczna, lekko Kraftwerkowa, z powolną, mocno ambientową końcówką (powraca motyw z początku płyty). Taniec w zaczarowanym gaju to kolejny miły przerywnik. Na końcu magnum opus płyty - wielowątkowy, długi utwór Król Świtu wydaje się być najsłabszym fragmentem - jest momentami nudny. Cała płyta jest jednak bardzo fajna. Co prawda, z dzisiejszej perspektywy widać, że ukazała się trochę późno, jak na dokonania światowe (w 1983 roku takie brzmienia były już raczej passe), ale jak na polskie warunki nadal jest to świetna rzecz. Szkoda, że później Biliński nie grał już tak fajnie.

Komentarze do notki Marek Biliński - Ogród Króla Świtu

  1. AtoL powiedział(a):

    Płyta mojego dzieciństwa. Gramofon ciągle grał :)

Dodaj komentarz: