29 września 2007, 22:43:19
Bardzo dobry film, z wyjątkiem irytującego początku (wyglądało tak, jakby żołnierze dobrowolnie oddali się w niewolę). Doskonałe aktorstwo, świetne sceny (zwłaszcza ta końcówka), jedynie Małaszyński nie pasował w ogóle (on jest naprawdę drętwy). Doskonałe Ostaszewska, Komorowska, Stenka, Cielecka... Genialny Chyra!! Jego postać, najbardziej kontrowersyjna, bardzo mnie ujęła. Fabuła trochę szwankowała - niektóre rzeczy były zbędne i naciągane. No i mnie, krakowianina, bawiło mieszanie ulic (np. wtedy, gdy para młodych stojąc na Kanoniczej, spogląda na kino znajdujące się na ul. Św. Jana - ulice te dzieli jakiś kilometr). Końcówka, jak już wspomniałem, doskonała, przerażająca, wstrząsająca... Nic dziwnego, że, co jest dla mnie ewenementem, na napisach końcowych w kinie panowała cisza. Ludzie nawet w ciszy wychodzili z kina... Za to wkurzało mnie to, że ludziom dzwonią komórki podczas seansu - no, po prostu, do szału mnie to doprowadza.
Kategoria: Film | 4 komentarze »
22 września 2007, 21:10:07

O tej kapeli można powiedzieć jedno - jeżeli znasz jedną płytę Waltari, to znasz je wszystkie. Goście z Finlandii stworzyli sobie swój własny styl (funk metal z dodatkiem elektroniki i mega-charakterystycznym wokalem Kärtsy Hatakki) i w kółko nagrywają takie same płyty.
Release Date różni się jednym: zawiera progmetalowe, 36-minutowe dzieło
Cityshamaani. Co prawda mało zaskakujące (w porównaniu z innymi dokonaniami w tym gatunku), ale jak na Waltari bardzo ambitne i momentami całkiem fajne (
The Incarnation Party ze świetnym riffem i doskonale wplecioną elektroniką), momentami zahaczające o kabaret (
Good Morning w stylu Zappy), momentami podniosłe (długaśna ballada
Sympathy). A poza tym mamy na płycie typowo funk-metalowe kawałki (np.
Get Stamped,
Let's Puke Together - cóż za tytuł!!,
Sex in the Biergarten czy
Hype), nie wyróżniające się zbytnio na tle podobnych dokonań. Jedynie kawałek
Wish I Could Heal jest ciekawszy - ciężki, z fajnym riffem i ciekawym tłem - naprawdę niezły. No, cóż, jeżeli chodzi o Waltari jestem masochistą, a że czasami potrzebuję posłuchać czegoś prostego i jajcarskiego...
Kategoria: Rock i Metal | 1 komentarz »
19 września 2007, 12:40:07
EP-ka z odrzutami z sesji Fear of a Blank Planet. Rzeczywiście są to odrzuty, gdyż wiele utworów zawiera sporo fragmentów wykorzystanych w utworach z płyty (np. refren Normal znalazł się w Sentimental). W sumie jest to to samo, co płyta - mało ciekawy progmetal. Plusem jest jedynie tytułowy, instrumentalny utwór - z naprawdę fajnymi solówkami (w tym jedna Roberta Frippa). Niezły jest też ostatni kawałek - mógłby spokojnie wejść na płytę. Reszta to typowe PT z ostatnich lat.
Kategoria: Rock i Metal Single | 4 komentarze »
18 września 2007, 11:13:45
Nowy singiel Underworld rozczarowuje. Crocodile jest mało wyrazisty, za prosty, bez wpadających w ucho szczegółów. Wokal zbytnio "rozmarzony", klawisze cofnięte, bas zbyt delikatny... Remiksy Pete'a Hellera i Olvera Huntemanna są jeszcze gorsze - minimalistyczne, albo bez pomysłu. Szkoda.
Kategoria: Elektronika Single | Dodaj komentarz »
17 września 2007, 10:15:07

O, wreszcie trafiłem na coś, co brzmi świeżo i intrygująco (choć lekko zalatuje Red Snapperem). Battles to kapela młoda,
Mirrored to ich pierwszy album, ale w składzie znajdziemy co najmniej jednego weterana. Jest nic perkusista John Stanier - pierwsze kroki stawiał w Helmecie, a obecnie bębni także w Tomahawk. Fachowiec pełną gębą.
Co gra Battles? Ciężko stwierdzić. Mamy tutaj sporo elektroniki, trochę gitar (jak na mój gust to nawet za mało), świetną perkusję i mocno poprzetwarzany wokal (
Atlas, Ddiamondd). Całość jest taneczna, awangardowa, motoryczna, dynamiczna, pełna nowych i ciekawych pomysłów. Niby jest to coś elektronicznego, ale ze sporo domieszką rocka. Muzyka mocno improwizowana, choć niekiedy można powiedzieć, że jest to poprawnie skonstruowana piosenka z instrumentalną wstawką w środku (
Atlas) . Kurczę, ciężko mi napisać coś sensownej o tej płycie - tak bardzo jest ona inna od reszty. Niby słychać echa King Crimson, jazzu w stylu zespołu
Ponga, ale jest to raczej dość oryginalne dokonanie - naprawdę polecam posłuchać.
Kategoria: Elektronika | 2 komentarze »
16 września 2007, 12:44:21
Już idiotyczny tytuł nie zachęcał. Zachęcała za to tematyka - szpiegostwo w czasach II Wojny Światowej. Niestety, potencjał tematu został zmarnowany przez fatalny scenariusz - dłużyzn jest tyle, że nawet Magda M. wymięka. Poza tym wsadzanie do kolejnego serialu Małaszyńskiego staje się już nudne - gość nie jest zbyt dobrym aktorem, a pojawia się wszędzie, gdzie się da. Pozostali aktorzy też jakoś nie przekonują (Szyc złym Niemcem?? Absurd!), Żak przerysowany i niestraszny, Frycz stroi tylko groźne miny, Gruszka fatalna... Jedynie chyba Dereszowska jako tako wypadła w swej roli hrabiny...
Kategoria: Telewizja | 2 komentarze »
14 września 2007, 11:22:14
Attenta! Oto najpopularniejsza płyta Manu Chao, gościa, który pomimo 50-tki na karku wciąż wygląda młodo...
Co mi się podoba: mnóstwo fajnych sampli po hiszpańsku i to dobrze wmiksowanych; że całość jest puszczona jednym ciągiem, bez przerw; że niekiedy są bardzo fajne, mocno wpadające w ucho melodie (
Me Gustas Tu, Merry Blues, Trapped by Love, Denia); że czasami pojawiają się fajne dęciaki (
Merry Blues, Eldorado 1997); że utwory pozbawione są perkusji, tylko sporadycznie pojawia się stopa z automatu; że, kiedy słucham kawałka
Denia, to mam łzy w oczach (naprawdę nie wiem czemu, wprowadza mnie on w dziwny nastrój)...
Co mi się nie podoba: powtarzalność pomysłów (np.
Mr Bobby to to samo co słynny przebój
Bongo Bong, tylko z dęciakami i innym tekstem - cały pozostały podkład jest ten sam; a
Me Gustas Tu i
Infinita Tristeza to też dwie wersje tego samego kawałka); że czasami Manu Chao popada w banał (
Papito, Bixo)...
Ale do słuchania we dwoje jest naprawdę ok!!
Kategoria: Pop, jazz i inne | 2 komentarze »
12 września 2007, 21:26:41

Ta płyta ukazała się w 1991 roku i już wtedy robiła spore wrażenie. W porównaniu z tym co serwowały inne zespołu grające house, FSOL naprawdę wybiegał mocno w przyszłość. Takie rzeczy zaczęto grać parę lat później. Co prawda zdecydowana większość kawałków oparta jest na zwykłym, prostym beacie 4/4, ale równocześnie sporo się w nich dzieje, a świetnych sampli jest mnóstwo. Nawet ograny do bólu przebój
Papua New Guinea daje się nadal słuchać, mało ciekawy, murzyński wokal z
While Others Cry nie drażni zbytnio uszu, a
Central Industrial czy
It's Not My Problem są po prostu wyśmienite. Monotonia daje się we znaki dopiero pod koniec płyty np. w utworze
Pulse State. Całość przypomina mocno płytę
Tales of Ephidrina, choć tamta miała już sporo ambientowych momentów. W każdym razie jest to całkiem udany debiut.
Kategoria: Elektronika | Dodaj komentarz »
12 września 2007, 13:21:50
Nowe seriale - powrót serii. Niestety, jestem na razie odcięty od TVN-u (tak to jest jak się mieszka na wsi), więc Twarzą w twarz nie będzie...
Ja Wam pokażę!, czy serialowa odmiana filmu z G. Wolszczak i P. Delągiem (filmu wyjątkowo beznadziejnego) jest jeszcze gorsza niż kinowy pierwowzór. Całkiem nieźli aktorzy nie mają po prostu czego grać. W serialu nic się nie dzieje, ludzie mają bezsensowne problemy, całość jest drętwa i nudna, a młodzi aktorzy wyjątkowo kiepscy. Na plus zaliczyć mogę tylko dwie rzeczy: teksty Tośki (naprawdę czasami zabawne) i rodziców Judyty (śmieszna para staruszków, zresztą tych samych co w filmowych wersjach). Reszta - do piachu.
Kategoria: Telewizja | Dodaj komentarz »
10 września 2007, 15:26:44
W końcu obejrzałem nowego Bonda (z DVD, więc super jakość). I bardzo mi się podobało - doskonały film sensacyjny. Niestety, mało bondowy (nie było Q!!). Daniel Craig niestety drętwy, Eva Green obrzydliwa, czarny charakter mało straszny... Ale za to akcja fantastyczna (pościg na budowie rewelacyjny, choć całkowicie nieprawdopodobny), nieoczekiwane momenty (ten fragment, kiedy Bond goni porywaczy Vesper i ona nagle pojawia się związana na drodze - miodzio!!), ludzka twarz Bonda (nawet przez chwilę widać było na jego twarzy strach!!). No i ciekawa, skomplikowana intryga - naprawdę nieźle. Fajny film.
Kategoria: Film | 2 komentarze »
Wcześniejsze wpisy
Nowsze wpisy